"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



piątek, 30 stycznia 2009

Marilyn.

Jestem w trakcie ksiazki, ktora dziwnie budzi we mnie cos na ksztalt wedrowki umeczonej, samotej, blakajacej sie bez celu duszy na tle wariactwa psychoanalizy. A psychoanalize i Freuda mam i pewnie jeszcze bardziej bede miala w jednym paluszku - dzieki irlandzkiej uczelni. Mam naprawde dziwne emocje, kiedy otwieram twarda okladke i przekladam kolejne strony. Doswiadczam szoku. Mam wrazenie iz dotykam miejsc tajemnych i pokreconych, ludzka psychike, a staje sie ona tak namacalna i tak bezdenna, ze az zapiera mi dech.

Ta kobieta zawsze mnie fascynowala. Niby byla taka wielka, podziwiana oczami przez swiat, a jednoczesnie taka malutka w swojej skorupie, ktora stworzyla.

Marliyn Monroe "Ostatnie seanse" Michel Schneider

"(...) Czasem wydaje mi sie ze wole myslec o smierci niz o zyciu. W pewnym sensie, smierc jest o wiele prostsza. Nie sadzi Pan? Wchodzimy przez te same drzwi i wiemy, ze prawie na pewno nikogo tam nie spotkamy. Gdy tymczasem w zyciu zawsze sa jacys inni, ktos inny. I jezeli sie gdzies wchodzi, to nigdy z wlasnej winy. Ale gdy chcemy wyjsc... Zna pan jakis sposob, by wyzwolic sie od innych ludzi?"

Byla piekna. Albo pieknie zrobiona. Jednak w jej osobowosci i aurze jaka roztaczala zawsze bylo cos co przyciagalo moja uwage. Te jej usmiechy, specyficznie poruszane usta, chod. Odczuwam ja jako istote stracona. Zawsze tak ja odczuwalam. Od poczatku poskrecana przez losy, w doroslym zyciu grala by choc troche miec poczucie, ze jest kims. Fascynuje mnie, ale takze rozrywa mi serce. Czy rozpoznaje w niej ten bol istnienia, ktory nie daje mi czasami spac? Czy odnajduje w niej jedna z tych, ktora nalezy do oblakanych dusz, snujacych sie po ziemi jakby nie mogac sie zdecydowac, czy chce tutaj byc, czy nie?



"Probuje zostac artystka. (...) Probuje byc prawdziwa, lecz czesto mimo moich staran okna otwieraja sie na wewnetrzna pustke. Boje sie, ze zwariuje. Probuje wydobyc z siebie wszystko co prawdziwe, ale to jest zbyt trudne. Czasem mysle, ze jedyne, co mam do zrobienia to byc autentyczna. Lecz to nie przychodzi ot tak i wtedy mowie sobie, ze cos udaje, nie jestem wiarygodna. Gdy tylko kamera zaczyna krecic i poki nie przestanie, staram sie robic wszystko jak najlepiej. W tych chwilach chce byc doskonala. Lee powtarza zawsze, ze musze zaczac od samej siebie. Odpowiadam: Ode mnie? A czym jest to moje ja? Kim?Nie jestem taka wazna. Kto mysli, ze jestem Marilyn Monroe?"

Byla zglodnialym milosci dzieckiem. Swiat chcial jej ciala, blasku jej untlenionych wlosow, jej dziececej twarzy. Ona chciala po prostu to, czym karmi sie psychika a za tym serce ludzkie - energii milosci. Pragnela jej i ja odrzucala. Szukala jej ale zaraz ja niszczyla. Skad my to znamy?

"Revolving doors, drzwi krecace sie nieustannie, przedmiot i nazwa ja fascynowaly. (...) - dla mnie to obraz milosci, kazdy jest sam miedzy para przeszklonych drzwi. Gonimy jedni za drugimi, nigdy sie nie odnajdujemy. Jestesmy zanurzeni gdzies gleboko w sobie i myslimy, ze stanowimy przeciwienstwo drugiego. Nie wiemy kto jest przed, a kto za nami. Jak dzieci, pytamy sie , kto zaczal kochac, a kto przestal."


Chcieli wierzyc, ze byla glupia blondynka. Dawala im to co chcieli. Potrzeba akceptacji. Ale w rzeczywistosci glupia nie byla...

Ksiazka mnie wciaga. Odnajduje tam swoje szalenstwo. Tesknote za pozbyciem sie balastu, ktory z drugiej strony pobudzil mnie do rozwoju, a z niej zrobil ikone czasow. Paradoksy. Te chwile, kiedy zanurza sie w obledzie, kiedy sama nie jest juz pania siebie. Czy kiedykolwiek byla? Poszukiwanie partnera to tego tanca wariatow. Zaden nie wytrzymal... Czy ze mna ktos to wytrzyma.....? Kiedy czasami odbicie w lustrze jest nie do wytrzymania......

I ten Freud. Ten szal na psychoanalize z tamtych czasow. Jaki wielki lunatyczny marsz zapoczatkowal. Jak wielu ludzi poruszyl. Obiecal deske ratunku dla stracencow normalnosci, ktora nie raz okazywala sie kamieniem na szyi. Dla Marilyn widocznie tak sie stalo. On sam jawi sie jako arcyciekawa postac, z wlasnymi demonami i chlodnym obliczem. Sam byl lunatykiem. A tacy tworza rzeczy poruszajace.

Polecam ksiazke.



Goodbye Norma Jean
Though I never knew you at all
You had the grace to hold yourself
While those around you crawled
They crawled out of the woodwork
And they whispered into your brain
They set you on the treadmill
And they made you change your name

And it seems to me you lived your life
Like a candle in the wind
Never knowing who to cling to
When the rain set in
And I would have liked to have known you
But I was just a kid
Your candle burned out long before
Your legend ever did

Loneliness was tough
The toughest role you ever played
Hollywood created a superstar
And pain was the price you paid
Even when you died
Oh the press still hounded you
All the papers had to say
Was that Marilyn was found in the nude

Goodbye Norma Jean
From the young man in the 22nd row
Who sees you as something as more than sexual
More than just our Marilyn Monroe

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

hejka z przyjemnoscia czyta sie ten tekst (a moze widziałas film ostatnio leciał i te jej czarno białe zdjecia ) a ideałem nie była ,zwykły człowiek,,

Izabell pisze...

hej :)
Niestety nie widzialam, nie mam polskiej telewizji. Ale w internecie przewertowalam pelno stron wiec pewnie i na to sie natknelam. Czarno biale zdjecia sa wymowne.. w ksiazce jest napisane, ze przez zdjecia uwalniala swoje demony. Czula sie wtedy lepiej.

Esmeralda pisze...

Moja córa jest bardzo podobna do MM i nie "zrobiona", nawet trochę z charakteru, wygląda jak jej kopia, łapię się na tym czasem, że spoglądając na fotki Marlin widzę swoje dziecko :)
Niestety z charakteru też podobna.
Aktualnie mam tę książkę w kolejce do przeczytania na nocnej szafeczce. Też mnie fascynuje ta osobowość.
Pozdrawiam :)

Izabell pisze...

ah, jakie sliczne dziecko musi byc :)
aby byla silniejsza niz Marilyn.

pozdrawiam cieplo:)

Esmeralda pisze...

To już kobieta, niestety nie jest silniejsza, bardzo podobna i z charakteru !

Izabell pisze...

Ojej. Masz na mysli destrukcyjna?