"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



sobota, 8 grudnia 2007

Spadek energetyczny...

Nieznaczny ale jednak. Czuje znowu przesyt, irytuje mnie byle gest czy slowo. Musze znowu naladowac baterie. Wczoraj mialam Christmas Party ze swojej firmy. Najpierw pare drinkow, potem restauracja i znowu pare drinkow. Juz widzialam po sobie, ze zamiast bycia jeszcze bardziej energetyczna i spontaniczna co zazwyczaj sie dzieje przy roznych okolicznosciach szczegolnie gdy gosci tam winko, tym razem wpadlam w zadumany i senny stan. Dzieje sie tak wtedy kiedy wiem ze demony zaczynaja budzic sie i wiercic mi w brzuchu dziure. Moi wspolpracownicy oczywiscie odrazu reguja na brak usmiechu l pytania Co sie stalo? Are you ok? jeszcze bardziej mnie meczyly. Bo nic sie nie dzieje. Jest mnie dwie po prostu. Jest czas dla ludzi ale jest czas tylko dla mnie, na moj swiat, myslenie i spokojne ladowanie baterii, kiedy nie mam sily na uzywanie miesni twarzy do usmiechu. Nie mam sily na ludzi w okol....

Staram sie jednak wyrownac w sobie poziomy. Aby nie bylo tak jak zawsze, najpierw szczyty humoru i pozniej polamane skrzydla przy upadku w otchlan depresjii. Obserwuje siebie na ile moge i umiem. Optymistycznie patrzac widze roznice, taki krok na przod. Nie jest to silna depresja jak ta, ktora zazwyczaj sprawiala, ze ciezko mi bylo oddychac. Juz dawno takiej nie bylo, odpukac w niemalowane drewno...Ciagle pamietam o rzeczach ktore mnie pasjonuja, o malych prawdach codziennych, o zalozeniu dziececych okularow by zachwycac sie wszystkim i niczym. Teraz to juz tylko dwa tygodnie i spedze czas w gronie rodziny, ktora przeszla tyle ale w koncu sie rozmrozila. Czekam na to. Wzbudza to we mnie pozytywne drgania. Zakreslilam sobie ten dzien w kalendarzu i nie daje sie wciagnac w ten demoniczny taniec. Mam tylko nadzieje ze to rzeczywiscie jest krok na przodu a nie, ze nieswiadomie spycham cos w podswiadomosc lub sie oszukuje. A potem to neurozy, psychozy i inny kolorowy swiat:) (tutaj usmiech nie kosztuje wysilku).

To jest jak memory from the dreams, cos co zyje w nas, ma k0rzenie..... czujemy ze istnieja, ale zatracilismy pamiec....lub odrzucilismy w glebokie morze niepamieci....
I dzis ta piosenka dla Was.....

Far away, long ago, things I yern to remember, and a song someone sings, Once upon a December.....

http://www.youtube.com/watch?v=dIG071_BA5Q

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja tez po piatkowym Christmas Party ;( Niby dobrze sie bawilam, ale w sercu drzazga, której nijak wyciágnác nie potrafié. Ten czas niby zimowy tak jakos dziwnie na mnie wplywa.
Wiesz, czasami dosyc mam ciezkich tematów i chcialabym poszybowac ku jakiejs idiotycznej beztrosce.
Pozdrawiam Cié serdecznie :)

izabell pisze...

to jest ciezki czas dla ludzi z bolem istnienia....

Tak, wyrwac sie i poczuc sie lekko...

wlasnie skojarzylo mi sie to z tym ze destrukcyjni DDA wlasnie tak chca sie wyrwac, do beztroski, uwolnic sie i siegaja po znane im sposoby, jak niszczenie siebie.... ciekawa mysl..

eh, ale przebywanie ciagle wsrod ciezkich tematow tez nie jest dobrym pomyslem. balans....to chyba jest to.

Pozdrawiam serdecznie
christmas party mamy juz za soba...uffffff:)

Julka pisze...

dziękuję za to, że trzymasz za mnie kciuki;*

izabell pisze...

nie ma za co...
:)