"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



niedziela, 4 listopada 2007

Swiat oczami DDA – PRZYJAZN

Czym jest przyjazn dla takiej osoby jak ja? Tak jak milosc, cukierkiem oplecionym w twardym z grubosci papierku wymagan i potrzeb. Tak, aby ochronic sie w jak najwiekszym stopniu przed ewentualnym zranieniem....

Przyjazn I milosc sa nierozerwalna caloscia. Mowi sie, ze milosc to przyjazn z nutka erotyzmu. Przyjazn to jednosc dusz ale nie potrzeba ciala I polaczenia. Zdaje sobie sprawe, ze moje widzenie takich zjawisk jest bardzo surowe. Mozliwe, ze ze strachu przed ryzykiem ciagniecia sie komplikacj I pasma bolu. Dla kazdego bedzie wazne co innego, ja lubie upraszczac sprawy w osobistych kontaktach. Lubie okreslac siebie jako nalezaca do Natury, gdzie reguly sa znane, czyste choc surowe, a nie nalezaca do spolecznego swiata ludzi, gdzie czlowiek wszystko komplikuje z powodu na przyklad sentymentalizmu za czym idzie takze niepotrzebny strach. Swiat ludzi tylko odwiedzam, z ciekawosci, z checi poznania swoich wspolplemiencow w tym I swoje uksztaltowane ja. Ale gdzie jest moje miejsce? Odczucie DDA, ze sie nigdzie nie przynalezy... Wiec tak jak w milosci, przyjazn ma przeze mnie narzucona podstawe bez ktorej mysle nie bede mogla sie przyjaznic. I ktora mysle nie jest popularna w tym swiecie jak wiekszosc wartosci.

Pamiec – czy moge nazwac przyjacielem osobe, ktora odzywa sie od czasu do czasu? Na swieta lub jak sobie przypomni bo akurat ma wolna chwile? Albo kiedy w przeszlosci posiadala dla mnie czas, poniewaz byla wolna I nie miala innych zobowiazan, w obliczu wejscia w zwiazek na przyklad nie ma czasu nawet na pytanie jak sie miewam? Moja odpowiedz brzmi nie. Nie moge tego zrozumiec choc wielu moze powiedziec, ze taka jest kolej rzeczy, najpierw sa kolezanki potem rodzina I psiapsiolki sa tylko od swieta. Nie dla mnie. Nie wyobrazam sobie traktowac w ten sposob osobe, z ktora sie kiedys smialam I plakalam. Uwazam to za egoizm. Twarde stwierdzenie ale prawdziwe. Po emigracjii szerzej otworzyly mi sie oczy. Teraz z rowna pewnoscia moge stwierdzic – to jest bardzo polskie.
Pewnie jak wiekszosc "wyzwolonych" :) kobiet uwielbiam Sex and the City. I nie za milosne perypetie, ale za obraz zwiazku kobiet – przyjaciolek towarzyszacych sobie w kazdej chwili zycia. Posiadaja zwiazki, jedna rodzi nawet dziecko I nawet wtedy chocby z dzieckiem przy boku, spotykaja sie w ten chocby jeden dzien w tygodniu by opowiedziec o wydarzeniach minionych dni. Mezczyzni nie stoja na drodze tych spotkan oraz przyjazni, wprost przeciwnie, wspieraja. A jezeli staja okoniem, kobiety nie ulegaja. Irlandia jest krajem gdzie amerykanski sposob zycia jest bardzo wpleciony w rzeczywistosc. Pewnie z powodu emigracjii tylu irlandczykow do Ameryki. Pozytywne stosunki miedzyludzkie sa tu bardzo pozadane. Przyjazn albo milosc nie jest zadnym wyborem pomiedzy jednym a drugim. Na pewno bardzo ciezko jest stworzyc tu gleboka relacje, jednakze jezeli to sie uda, normalne jest ze przyjaciel towarzyszy ci w zyciu. Umawiacie sie na obiady, drinka niezaleznie czy posiadacie rodzine czy nie. Zawsze da sie cos zorganizowac. Zgoda na swiaty swoich partnerow, odzielne swiaty, jest jak najbardziej zdrowym aspektem zycia w zwiazku. Jednak w Polsce obserwuje swiat na calkowita wylacznosc, I nie moge tu powiedziec, ze to faceci odgradzaja nas kobiety od kolezanek. To my kobiety mysle bardziej chcemy zamknac mezczyzne jak I siebie w zlotej klatce.

Poczatkowa faza zwiazku, oplata zmysly. Wtedy chcemy przebywac ze swym ukochanym jak najwiecej czasu. Zew. swiat przestaje istniec. Zaciesnia sie pole widzenia I kiedy niedawno bylo tam miejsce na babski swiat, teraz jest juz swiat tylko dla tych dwojga. Obserwuje wtedy nastepujace etapy; czas zawierania przyjazni – czas zakochania ty I ja – dojrzala milosc, zaganianie I wychowywanie potomstwa - proba odnowy przyjazni lub zdobycia nowych. Nie zgadzam sie, ze to jest naturalne. To jest przykre. Brutalnie mowiac, kiedy cie potrzebowalam bo nie mialam czym wypelnic czas to mialam ciebie a jezeli juz mam kogos innego do tego zadania to nie jestes juz potrzebna/y. Nie rozumiem niemoznosci napisania sms ktory zabiera 15 sek czasu, czy zadzwonienie czy raz w tyg wyrwanie sie na obiad. Latwo miec znajomych kiedy nie ma sie czym innym zajeta glowe. Inaczej trzeba wysilku a tego jak wiemy czlowiek chce uniknac.
Osobiscie traktuje przyjazn bardzo powaznie jak I milosc. Raz otwarte drzwi do mojego swiata wewnetrznego oznaczaja, ze jest tam specjalne miejsce, ktore nie powinno byc zaniedbane. Jezeli jest, to czy to byla kiedykolwiek przyjazn w mysl cytatu "Kto przestal byc twoim przyjacielem nigdy nim nie byl"?

Lojalnosc – chocbym nie wiem jak sie mylila przyjaciel zawsze stanie po mojej stronie, zawsze bedzie gotow mnie wspierac I chronic. Jezeli bedzie chcial mi cos powiedziec zrobi to w cztery oczy, nigdy nie wystawi mnie na posmiewisko czy na ponizenie. Lojalnosc jest troche zapomniana cecha, jednak uwazam bardzo wazna. Tworzy ona okowa zaufania. Nie wyobazam sobie by zabraklo jej I w zwiazku przyjacielskim jak I milosnym. Kiedys mialam kolege, ktory potrafil przejsc obok mnie I raz mowil mi czesc a raz kompletnie mnie lekcewazyl. Oczywiscie zwrocilam mu uwage na jego zachowanie. Kolezanka sluchala rozmowy, kiedy nagle on zwrocil sie do niej z pytaniem CZY MAM RACJE? Kolezanka odpowiedziala NAWET JAKBY NIE MIALA, A MA, TO I TAK JA POPIERAM. Pierwszy raz w zyciu doswiadczylam takiej postawy. Nastepny przyklad z mojego zycia to zwiazki gdzie ani razu nie doznalam lojalnosci. Pierwszy facet zawsze milczal kiedy jego matka probowala ustawiac mnie jak I jego. W sytuacjach o ktorych wspominalam na temat reagowania nie moglam na niego liczyc a jeszcze zwracal mi uwage wyrzucajac, ze lubie klopoty. Drugi facet pod tym wzgledem wykazal sie wieksza gotowoscia. Jak ktos mnie popchnal na ulicy I nie powiedzial nawet przepraszam zwracal mu uwage. Czulam sie wtedy bardzo bezpiecznie. Jednak i tu jezeli chodzilo o kolegow czy rodzine moglam zapomniec o wsparciu, jezeli sytuacja tego wymagala.

Prawda – nie wyobrazam sobie sytuacji, ze moja przyjaciolka na pytanie jak wygladam w tej kiecce, mowi mi ze ok nawet, jezeli wygladam jak "idz stad". Tu potrzebna jest umiejetnosc asertywnosci. Uwazam ze mozna byc szczerym nie raniac drugiej osoby tylko przekazujac informacje. jezeli jednak osoba poczuje sie urazona to juz problem dystansu tej osoby. Kiedys bylam w sytuacji, kiedy moj ex of 5 years zaczal spotykac sie z jakas panna, jednoczesnie wysylajac do mnie smsy jak bardzo za mna teskni. Bylam juz wtedy w irladnii a on jeszcze nie. Niby sie rozstalismy ale ciagle wiele nas laczylo. Pamietam, ze przyjechalam wtedy z silnym postanowieniem zakonczenia tego zwiazku. Jednak on bardzo sie staral, mowil ze teskni, chce zaczac jeszcze raz. Jedna z moich kolezanek widziala go chodzacego pod reke z jakas laska. On oczywiscie zaprzeczyl i to kilka razy. Dopiero pozniej sie przyznal. Nigdy bardziej nie bylam wdzieczna mojej kolezance za okazanie lojalnosci wzgledem mnie. Mialam jeszcze jednego kolege, ktorego uwazalam za mojego dobrego kumpla. On tez wiedzial ale milczal. Typowa wymowka to nie chce sie wtracac, to wasza sprawa. A dla mnie to straszne myslenie. Osoba madra doceni prawde. Kazdego dnia trzeba byc na nia gotowym. Ja kazdego dnia jej oczekuje. Jezeli mi zalezy to nie patrze z boku jak ktos oklamuje bliska mi osobe. Bo to jest tak jakby I mnie oklamywano. O przyjemnosci tego faceta, ktory sie dobrze bawi nie wspomne..

Wymienilam najwazniejsze dla mnie wartosci przyjazni, ktore wymagam takze od siebie. Czy roznia sie od wartosci milosci? W moim osobistym swiecie istnieje jedna wazna roznica. Latwiej wybacze przyjacielowi niz partnerowi. Bo nikt inny nie jest polaczony ze mna cialem I dusza czyli cala mna jak partner, nikt nie dzieli ze mna tak codziennosci jak jedna wybrana przeze mnie osoba. Wiem, ze brzmi to ostro, wiem takze ze przede mna duzo pracy jezeli chodzi o umiejetnosc obdarzania zaufaniem kogokolwiek. Jestem takze swiadoma o utopijnosci moich wymagan, nawet wzgledem siebie, o mojej ostrej selekcji przed brama domu gdzie mieszka Dziecko. Moze nigdy nie uda mi sie otworzyc w calosci zaufania, nigdy nie przezyje tego co doswiadcza tylu ludzi, poczucia kochania i bycia kochanym, poczucia przyjazni i dawania przyjazni. Takiej do dna, do dna prawdziwosci, gdzie negatytwy przeplataja sie z pozytywami i to bedzie ok. Jednak pragne zakonczyc moj wywod pozytywnie. Juz czuje ze kocham wielu ludzi. I choc moge bez nich zyc, ciesze sie z kazdego dnia kiedy dotykaja moja codziennosc i przejawiaja troske o moje istnienie i kiedy ja mam o kogo sie troszczyc. Niesmialo ich obserwuje, troche nadal na zewnatrz ale tez i dbam by byc w ich swiecie. By nie byc za daleko, dac odczuc ze maja towarzysza w swojej drodze. Gdziekolwiek beda.....


I know who you are,
i see your effort and patience
I appreciate you are all around me on my every step
Thanks for all good energy
Love you....

15 komentarzy:

nosicielka samotności pisze...

Doświadczyłam problemów z "pamięcią" i to spowodowało, że znowu mówię "koleżanka", a nie "przyjaciółka". Tak to jakoś jest, że pamięć jest dla mnie najważniejsza. Może dlatego, że najgorsza jest obojętność.

izabell pisze...

tak. obojetnosc, szczegolnie kiedy naprawde nie wiele trzeba by dac osobie znac ze ciagle sie w jej zyciu jest i ze jest wazna osoba.

mirabelka pisze...

Dla wielu osób miłość kojarzy się z erotyzmem, zakochaniem. Wiesz na określenie miłość w języku greckim, o tym z reszta pisałam, są aż trzy słowa: eros, filos i agappe. To drugie oznacza przyjaźń. A dla mnie to sztuczne rozgraniczenie ponieważ oba stany są wzajemnie w sobie. Rodzę dziecko i to co do niego czuje to miłość, a przecież ona nie zanika z wiekiem tyle, że sie zmienia i coraz bardziej mogę przyjaźnić sie z własnym dzieckiem. I faktycznie to miernikiem jest zaufanie. A przecież w obronie rodziny jesteśmy gotowi np zabić. A więc zabijanie i miłość wydawałoby się, że nie mogą iść w parze a idą. Ba wydaje nam sie że miłość zarezerwowana jest tylko dla ludzi, przecież można miłością darzyć zwierzę a ono nas. I czasem ma miejsce przejaw prawdziwego oddania, przyjaźni w takich związkach. Nawet rośliny potrafią wyrażać miłość. Może niepotrzebnie staramy sie rozdzielić te słowa a przecież czy może istnieć miłość w której brak przyjaźni?

izabell pisze...

mysle ze nie mozna :)

poza tym tak jak piszesz, sztywne kategoryzacje jezeli chodzi o emocje i czlowieka czesto moga byc nietrafne. kazdy okresla ich granice na swoj sposob, nie ma jednej definicji. choc z drugiej strony mysle ze jest to troche potrzebne bo np. dla zony ktora dostaje razy od meza a potem mowi ze go kocha i tak, a on ja bo tak mowi i daje kase na zycie, a psycholog stara sie zedrzec maske tej sytuacji, czyli jakby widzi ze to nie jest milosc.
ciezkie to wszystko.

ale ja podstawy sobie wyznaczylam, ktore sa dla mnie wazne.

:***

buziaki:)

mirabelka pisze...

:)***

mirabelka pisze...

A w szkatułce z drobiazgami (mój drugi blog) jest dzisiaj żydowski dowcip o dobrej żonie:)))polecam

liamsaleh pisze...

Zaniedbane przyjaźnie z powodu związków, to rzeczywiście przykra sprawa, poporostu smutne. Przyjazń sprowadzona do roli instrumentalnej.
Pewnym momencie po głowie kołacze się pytanie, czy "ci ludzie" pamietają "o mnie", bo łaczy/łączyła nas przyjaźń, czy im się zwyczajnie zaczeło na chwilę nudzić między sobą. Życzę jak najmniej takich "przyjaźni".

liamsaleh pisze...

Dodałbym jeszcze jedną rzecz, z reguły wszyscy chcą mieć gotowych przyjaciół, a żadko kto zainteresowany jest poprostu budowaniem przyjaźni.

Izabell pisze...

dokladnie, dlatego tez jak slysze tekst OOO JA MAM PELNO PRZYJACIOL, to odrazu mi sie w glowie wyodrebnia teoria, jak masz tylu to znaczy, ze nie masz ani jednego bo to jakis cud, ze tylu az dalo rade nie ominac wysilku jakis sie z tym laczy. albo nie mieli okazji jeszcze.

albo to moj pesymizm :)

pozdrawiam:)

amino qwas pisze...

Zastanawiam się, czy możliwa jest przyaźń i miłość między osobami z syndromem DDA? Co o tym myślisz? Na razie nic na ten temat nie znalazłem w Twoich tekstach.

Izabell pisze...

Mysle, ze to nie dwie osoby z DDA sie przyjaznia tylko kochaja, ale dwoje ludzi, po prostu. Nie wazne kto, co ma jaki syndrom, tylko jak go przyjacl, jaka jest osoowosc, potrzeby, problemy - czyli jak wsrod ludzi. Poza tym biorac pod uwage nasz kraj gdzie 80% to pewnie DDA i alkoholicy, jak widac przyjaznie i miloscie sie zawiazuja. Ale to juz zalezy od swiadomoci jak to buduja. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Mam jedno pytanie (o ile czytasz jeszcze komentarze na ten blog). Byc moze znasz juz odpowiedz na to pytanie. Jak w przyjazni godzisz lojalnosc z prawda? Te dwa wymienione przez Ciebie postulaty? Bo przeciez bycie lojalnym wobec Ciebie czasem wymaga klamstwa wobec innych, a takze wobec prawdy ogolnie rzecz biorac. A z tego wynika, ze ta prawda i lojalnosc moze dotyczyc tylko Ciebie. Bo czy mozna byc lojalnym wobec dwoch, a nie mowiac juz kilku osob? jesli te sie znaja, sa rozne roznice zdan, konflikty. Czy jesli rzadasz lojalnosci, to uznajesz prawo innej osoby do takiego rzadania? nie Twojej przyjaciolki, tylko drugiej przyjaciolki Twojej przyjaciolki (czy w ogole Twoja przyjaciolka moze miec inna jeszcze przyjazno oprocz tej z Toba). Jesli nie uznajesz takiego prawa (przyjaciolki Twojej przyjaciolki do lojalnosci) to nie myslisz, ze jest to troche zaborcze, dyktatorskie i egocentryczne? Jesli uznajesz prawo tamtej osoby do lojalnosci, to co sie dzieje gdy Wasze interesy sa w konflikcie?np. ona poprosila Twoja przyjaciolke, by zachowala cos przed Toba w tajemnicy, wiec Twoja przyjaciolka musi wybrac. Jesli wybierze Ciebie wszystko ok (niby), jesli wybierze tamta dziewczyne, jest to dla Ciebie zdrada. Wg mnie lojalnosc jest zaleta w przypadku jakis agentow specjalnych secret ervice, nie relacji miedzyludzkich, gdzie ludzie sa wolni i maja prawo miec innych przyjaciol. Lojalnosc jest potrzebna na pewnym etapie, na pewnym poziomie, ale trzeba szukac niezaleznosci i tworzyc zwiazki z ludzmi, ktore prznosza radosc, a nie zniewalaja.

Izabell pisze...

Oczywiscie czytam :-) ale post byl w 2007 roku, cos tam bym pozmieniala :-) choc nadal nic w sprawie lojalnosci sie nie zmienilo.
Jak godze prawde z lojalnoscia? Dla mnie lojalnosc to prawda bo lojalnosc z definicji to uczciwosc wedlug jakiejs osoby i stanie przy jej boku. Ale widze, ze narzuciles/as (?) za duzy rygor do tego slowa. ja nie wyznaje sztywnych doktryn nawet w tym wzgledzie. okreslam ramy. ale po kolei.

Zauwazylam, ze nawet nie odpowiedzialam na pytanie a widze, ze juz zostal wydany osad na kazda odpowiedz I sama odpowiedz :-) To dziwne osadzac cos co nawet nie mialo odpowiedzi. Z tego co zrozumialam (prosze mnie poprawic jak sie myle) ze zalozyles (uznaje - es), ze wymaganie znaczy wymuszanie, uzywasz slowo “rzadam”. Odrazu negatywizm slowny, jezyk, ktory wskazuje juz z gory negatywna tendencje w ocenie i niby jakies moje zle zachowanie.

Moim zdaniem, juz samo wchodzenie w zwiazki jakiekolwiek bardzo wazne jest aby okreslic co nam sprawia radosc. Czy jestes za relacja robta co chceta? Napisales: “trzeba szukac niezaleznosci i tworzyc zwiazki z ludzmi, ktore przynosza radosc, a nie zniewalaja.” Uzyles slowo “trzeba” I “zniewolenie” wiec moge odczytac jak sie jawi lojalnosc dla ciebie :-) Ale nie kazdy czuje sie zniewolony w takich wartosciach a nawet szuka ludzi o takich samych. Polecam obejrzec wywiad z tworca Virgin Tomasz Lubert I jego kobieta, w wywiadzie z Jagielskim. U nich to dziala jak mowia. Tak sie dobrali.

Poza tym czy mowienie “ze trzeba szukac takich I takich zwiazkow I to takie daja radosc (a nie inne)” nie jest dyktatorstwem z Twojej strony? :-) To jest twoj wybor, co ci pasuje. Co jezeli ktos lubi miec jasne reguly, I daje mu to bezpieczenstwo, a druga osoba to dzieli o tak, bo tez tak mu dyktuja potrzeby? Ja powiedzialam co mi sprawia radosc, nie ze “trzeba” czy “rzadam”. Niezaleznosc oznacza, ze wybieram co mi daje radosc, lojalnosc jest takowym aspektem. To podstawa zaufania dla mnie. A osoba, ktora ma takie same wartosci staje sie moim przyjacielem, bliskim I tez jej to sprawia radosc, bo dzielimy sie tym samym. Nigdy nie “rzadalam” od nikogo lojalnosci. Bliscy sa bliskimi bo staraja sie takimi wartosciami kierowac.

Zakladasz takze dziwna idealnosc. Napisales “Lojalnosc jest potrzebna na pewnym etapie, na pewnym poziomie.” Kto decyduje na jakim etapie I na jakim poziomie? I jaki to etap jest ten odpowiedni Twoim zdaniem a jaki nie jest? Wszystko co wybierzesz to Twoj wybor. Nie moj. I kazdy ma prawo ksztaltowac swoj swiat jak chce. Poza tym kazda wartosc, etyka, moralnosc ma tysiace pytan I odcieni. Kto powiedzial, ze uzywanie wartosci sa jednowymiarowe? Kto powiedzial, ze wyznaje slepa lojalnosc, sztywna i dyktatorska? Kto powiedzial, ze lojalnosc nie daje wolnosci przynalezenia? Dla ciebie moze to byc zniewolenie, ale wtedy mozemy zalozyc ze I zasada wiernosci to zniewolenie, zasada uczciwosci to zniewolenie, bo kazdy ma swoje potrzeby, nakladanie regul na dzieci przy wychowywaniu to zniewolenie. Jezeli wchodze w zwiazki to z kims kto ma podobne wartosci, to jest normalne I naturalne. Poza tym czy naprawde uwazasz, ze tworzymy zwiazki dla innych? Nie, tworzymy zwiazki dla siebie najpierw I kazdy ma prawo tworzyc je takie jakie sprawiaja im radosc. Wszyscy jestesmy egoistami, ale jak egoisci maja dwa kompletnie inne style zaspokajania potrzeb, to jest juz problem.
W psychoterapii zalecamy okreslic co nas raduje i na nie chcemy isc na kompromisy. Max 5 a reszta sie nazywa "cena wejscia w zwiazek." Bardzo wazne aby wiedziec czego nie przekroczymy. i to jest zdrowe i to jest ok.

Jezeli mam wartosci to chyba logiczne, ze sama na nich staram sie dzialac. Mozna miec wartosci ktorych sie poszukuje u innych I samemu ich nie wyznajac? Pewnie tak, ale lojalnosc to uczciwosc takze, wiec...

Izabell pisze...

Dziwne takze, ze mowisz lojalnosc wyklucza prawde I lojalnosc wymaga klamstwa. Naprawde? Ja mysle, ze klamstwa pokazuja u osoby brak pomyslu na rozwiazanie problemu I czesto emocjonalne tchorzostwo. Nic sie tu nie wyklucza. Twoj przyklad: jezeli przyjaciolka ma przyjaciolke, a ta druga nie jest moja przyjaciolka, nie rozumiem jak ta druga bedzie w moim swiecie aby w ogole miec ze mna stycznosc. Jezeli jednak jakas bedzie, a “np. ona poprosila Twoja przyjaciolke, by zachowala cos przed Toba w tajemnicy, wiec Twoja przyjaciolka musi wybrac “ - jezeli to nie tyczy sie mnie nie musi wybierac. Nie musze wiedziec o jej przyjaciolki rzeczach. I znowu moge teraz pisac scenariusze: Jezeli to sie tyczy mnie osobiscie I jest to cos powaznego lojalnosc wymaga, aby zachecic tamta przyjaciolke do rozmowy na ten temat ze mna bezposrednio I powtorzyc jasno zasade, iz ona zrobilaby to samo dla tej drugiej przyjaciolki. Jezeli jest to cos w stylu “brzydko wyglada w tym kolorze wlosow, ale jej nie mow” lub “ktos ja obgadal, ta I ta osoba, ale jej nie mow” naprawde nie bede kruszyc kopi czy mi powie czy nie bo to sa rzeczy w stylu ploty, niewazne. Jednak kiedy zadalam to pytanie mojemu przyjacielowi on powiedzial, ze musialby glupio wybrac wlasnego przyjaciela, ktory postawil by go przed taka sytuacja wyboru nie mowienia. Tak tez moze byc. Ale nigdy nic bym nie utajniala i zawsze bym dazyla do jasnosci na wszystkim frontach. takie chce miec zycie.
Oczywiscie mozliwe, ze beda sytuacje gdzie przyjaciolka bedzie musiala wybrac. I wtedy bedzie musiala wybrac. Na przyklad: jest moim i mojego faceta przyjaciolka a on mnie zdradza i mowi jej to w tajemnicy. Czy ma mi powiedziec czy nie? Dla mnie jasne, ze musi wybrac. Taki los. I nic zlego w tym, ze chce aby wybrala. Z Twojego komentarza pobrzmiewa wiele negatywnych okreslen ( "rzadzic" itd), wiec juz sam oceniles, co uwazam tez jest twoim prawem do wyboru.

a co do niezaleznosci w zwiazku.... to jest bajka. Wtedy nie ma zwiazku. Jezeli mamy relacje, juz nie jestesmy sami i niezaleznosc i jej granice same przez sie sa okreslone.
Pzdr

Izabell pisze...

ale esej :-)ale jak widac, wiem, ze nic nie jest proste. ale wiem do czego bede dazyc.