"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



poniedziałek, 19 listopada 2007

Troche wiadomosci z terazniejszosci.

Wczoraj dostalam sms-a od mamy. Do mojej siostry juz dwa razy zostala wezwana karetka pogotowia. Najpierw w szkole zaczelo kuc ja w sercu I nie mogla sie ruszyc. Pamietam takze mialam takie bole w dziecinstwie. Zbadano ja, nie wykazano zadnych nieprawidlowosci. Podejrzewano problemy z jelitem, kazano przejsc na diete. Drugi raz znowu ja sparalizowalo z bolu I karetka ponownie zostala wezwana. Tym razem siostra skarzyla sie na bole w okolicy brzucha. Biologicznie wszystko okazalo sie dzialac prawidlowo. Ale tak jak podejrzewalam od dawna, pscyhologicznie nie.

Lekarze powiedzieli, ze moga to byc bole na tle psychicznym. Dla mnie nei powiedzieli nic nowego. Od dawna truje matce, ze mimo iz nie widac jasnych objawow jej nerwow jak pogorszenie w nauce, pogorszenie zachowania to nadal widze u niej niepokojace mnie reakcje. Przede wszystkim jej wrazliwosc jak z nia rozmawiamy I temem jest ona sama. Na przyklad ostatnio mama zauwazyla jej lekcewazace podejscie do nauki. Ja zawsze mowie, ze nie musi byc najlepsza (konkursowe podejscie w szkolach mnie irytuje) jednak na pewno nie najgorsza. Nie moze byc tak, ze olewa sobie nauke, bo to jest jej praca jak I my mamy swoja. Obiecalismy kupic jej komputer na gwiazdke ( w koncu bedzie net, nie bede odcieta w Polsce od swiata wirtualnego). Kiedy kocham to stawiam granice, wiec zaczelam z nia rozmawiac I omawiac jej postawe, w sposob spokojny ale tez I stanowczy ( Siostro nauka jest bardzo wazna, nie mozesz jej lekcewazyc. Niestety jezeli zauwazymy, ze sobie zlewasz nie bedzie tak iz bedziesz siedziec przy komputerze grac w simsy a oceny beda tragiczne) Po moim pierwszym zdaniu wpadla w placz I drgawki. Zaskoczyla mnie I jednoczensie znowu poczulam tysiace bodzcow. To nie bylo normalne. Pytam sie czemu placzesz? Przeciez wiesz ze cie bardzo kochamy I chcemy dobrze dla ciebie? A ona, Bo ja jestem czula…..i w ryk....

Staram sie zanalizowac jej problem. Z tego co obserwuje takowe zachowanie objawia sie tylko u nas w domu, kiedy ktos z rodziny z nia rozmawia. Przewaznie ja lub brat. W szkole umie walczyc o siebie, widze ze jest odwazna w bronieniu swoich granic. Chyba ze cos ukrywa. Bo ostatnio na przyklad powiedziala ze jakis chlopak ciagle przezywa ja gruba i raz sie poplakala. Moja siostra jest bardzo do mnie podobna z dziecinstwa. Jest wysoka, chude nogi ale puciowata twarzyczka i brzuszek. No i moja siostra jest duzo wieksza niz ja w jej wieku. Taka dlugasna. Laska z niej bedzie ale teraz rozumiem co czuje. Sama przeszlam przez szkolne problemy, gruba, glupia,w ogole do niczego. Tyle ze siostra ma w nas oparcie, gdzie ja zostalam z tym sama. Jednak jakby te oparcie to bylo za malo.

Poniewaz wiem, ze w naszym zyciu problemem poczatkowym byl ojciec I potem matka, moja siostra podswiadomie moze wiazac strach, ze ja nie kochamy I tez ja opuscimy tak jak zrobil to ojciec w przeszlosci. Tak wiec, kazde zwrocenie jej uwagi, powazne rozmowy to strach, ze jej nieakceptujemy, ze jest zla, nie taka jak byc powinna I ze jak sie nie zmieni to ja zostawimy na pastwe losu. Nie bede pisac o ignorancji mojej matki, ktora jak cale zycie tak I teraz lekcewazy wszelkie symptomy a przy tym I moje uwagi. Az do momentu kiedy jest juz na ostrzu noza. Piekna postawa matczyna. Z reszta do siebie tez nie ma lepszej. Bo wycieciu piersi, gdzie bylo podejrzenie o zlosliwego raka, przemowic jej do rozsadku ze musi isc sie badac co roku a nawet czesciej graniczy z cudem. Dopiero jak znowu cos jej urosnie do rozmiarow pilki tenisowej wtedy sie ocknie. Ale moze byc wtedy za pozno.

Wracajac do siostry, byla juz raz u psychologa, ale byl to psycholog szkolny. Wiec skupil sie tylko na tym polu – szkolnym, czego nie rozumiem, bo uwazam ze psycholog szkolny czy nie czy innej specjalnosci i tak powinien zachowac swiadomosc na roznorodnosc by wiedziec jak pomoc lub ewentualnie gdzie skierowac by pomoc byla udzielona. Niestety psycholog psychologowi nie rowny. Osobiscie i tak uwazam, ze tak jak malarz powinien miec talent do malowania tak i psycholog powinien miec talent do czytania ludzi a nie nauczyc sie tylko o narzedziach i sztywnych sposobach ich uzycia. Bez intucji, talentu nie ma co sie zabierac to tak elastycznej i czesto ciezkiej do wyczucia profesji.
Tutaj przypomina mi sie pewna osoba, ktora ze mna studiuje. Jest to chlopak, ktory juz samym wyrazem twarzy i sposobem mowienia wzbudza u mnie I u moich kolezanek dreszcze. Nie rozkoszy – dodam. On chyba nie zdaje sobie sprawy, ze jego ton glosu nawet jak jest to rozmowa o filozofii tylko, jest agresywna i zaczepna. Jakby juz zakladal, ze musi to byc walka o swoje zdanie. Mowi glosno, tubalnie, z tonem przeszywajacym moje ucho I przy tym moja psyche. A wyraz twarzy? Zdradza napiecie I spojrzenie spod czola I brwi zmarszczonych w tonie agresji. I teraz wyobazam sobie jego jako psychologa, ktory by byc uzytecznym dla pacjenta powienien zdradzac chec pomocy I otwartosci w tonie glosu, postawie, zachowaniu. Moze go ktos oswieci w koncu, dzieki Bogu (lub komus lub nikomu) do pracy z ludzmi wiedzie nie tylko zdobycie certyfikatu ale tez I wiele wlasnych terapii. Ja nie moge sie ich doczekac.

Wiec moja siostra potrzebuje rozmow z psychologiem, my sami nic nie zdzialamy. Bo jak wyobrazic sobie ze siostra idzie do brata I wylewa zale o mnie, lub idzie do mnie I wylewa zale o matce. Wiem, ze ona czuje sie zbyt lojalna do kazdego z nas I boi sie nas stracic. Potrzeba tu kogos na zewnatrz. Nasza rola bycia przy niej pomimo I zawsze jest I bedzie zawsze wypelniona.

Moja siostra to moje Sloneczko…..

Co do moich studiow, jak wiecie rozpoczelam je pare tygodni temu i juz kilka razy zdarzylam zalamac sie slownictwem naukowym. Czasami mysle, po co kurcze tak komplikowac rzeczy i opisujac wszystko uzywac czesto ciezkich do wypowiedzenia przez zwyklego czlowieka terminow? Moj brat na przyklad mowi ze nie lubi tych wszystkich profesjii, jak adwokatow itd, gdzie zostal stworzony jezyk tylko zrozumialy dla wtajemniczonych, bo wlasnie takim sie za to placi kupe kasy. No coz, ja uwazam, ze jezeli chodzi o psychologie jest o ludziach i dla ludzi i jakies dazenie do bycia docenionym w srodowisku naukowym nigdy nie bedzie moim celem. Celem dla mnie bedzie przelozenie to na normalny jezyk by i inni pootwierali swoje umysly. Choc za to na pewno i tak nie bede doceniania,w koncu lepiej zyc w Marix-e :-)

Poza tym poznalam w szkole fantastyczne kobity. Jedna jest Angielka, druga Irlandka. takiej pomocy to chyba w zyciu nie doswiadczylam. Skladaly i nadal skladaja moj spadochron. Na przyklad jedna potrafi napisac do mnie ot, przed oddaniem eseju na ktory narzekalam ze na pewno bedzie kiepski bo zamiescilam najwiecej swoich rozwazan a nie cytatow innych, sluchaj - przyslala mi sms-a na pewno wykladowca bedzie zachwycony twoim samodzielnym mysleniem. Ot tak, po szkole,kiedy powiedzialysmy sobie bye bye. Nie musiala tego robic. Albo Angielka, kiedy nie moge nadazyc za naszym psychoanalitykiem sama proponuje bym dala sobie spokoj ona mi to wszystko spisze. Nawet jej nie poprosilam,w przeciwienstwie do polki ktora - jak zauwazylam - ma strategie nie pisania a potem szukania kogos do pozyczenia notatek.
Moj spadochron jest budowany na bardzo silnych fundamentach i materiale. Dlatego tak bardzo czuje sie energetycznie wypelniona.

Wiec narazie to tyle z moich terazniejszych wiadmosci. Za miesiac Swieta, ciezki czas dla wiekszosci DDA-owcow...... i nie tylko.... Wkrotce wplote pare slow na ten temat.
A teraz przesylam Wam ciepla energie...
Przytulam mocniutko.

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Witaj Isabell, dziękuję za uwagi na temat mojej notki, przemyslaąm to o czym mi napisałaś na jej temat i doszłam do wnosku że masz racje.Co do ojca to pije nie tylko dlatego, że chowa jakis ból w sercu chociaż nie wykluczam też takiej opcji, ale pije, dlatego że sam wychował się w takiej rodzinie, podobnie jak moja Mama. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą i to jest wstyd przyznać że mój ojciec jest alkoholikiem:( Nie mysl że mje życie toczy się tylko wokół życia rodzinnego, mam też inne problemy [o części z nich dowiedziałaś się z mojego bloga] z którymi z wogóle sobie nie radze. Psycholog mówisz? Wiem doskonale, że jest mi potrzebny, ale wątpliwe czy zdecyduję się na wizyte u niego. Wiesz jestes bardzo wrażliwa osobą, przeciwieństwo moich rodziców, którzy również wychowali się w domu alkoholika. Podobnie jak mi nic im nie brakowało, ale chyba było trudno, nie wiem, bo nie opowiadają o tym:( Mama nie pije, mam w niej oparcie, ale ona nie wie o tym co się ze mną dzieje, nie wie wszystkiego.Jeszcze raz dziekuję za słowa wsparcia, wpadnij czasem do mnie [http://gospsychiki.blogspot.com. Pozdrawiam serdecznie:*
Julka

izabell pisze...

Juleczko....jego bol duszy to wlasnie jest syndrom DDA....jezeli rodzice pili to nie mial najwazniejszego... emocjonalnej obecnosci rodzicow....

Anonimowy pisze...

dziekuje za wiadomość, przeglądam ostatnio dużo stronek o autoagresji itp sprawach. Myslisz, że kiedykolwiek bede umiała wybaczyć ojcu to że teraz pije? Najbardziej denerwuje mnie to że nikt nie chce mówić głosno o jego problemie. TAk, to przez alkoholizm zaczęłam się ciąć, do tego doszło jeszcze pasmo innnych problemów np mój chłopak pali marihuane i to było powodem naszego rozstania:( za dużo uzależnień wokół mnie:( Specjalista? codziennie obiecuje sobie, że poszukam informacji na ten temat, ale codziennie jakos marnie mi to wychodzi:/ Szczerze powiedziawszy kompletnie sobie nie radze:/ A co do pseudonimu to JUlka jest moim trzecim imieniem, a na Pierwsze mam Iza. Pozdrawiam:*

Aurora pisze...

Nie wiem tak do konca, czy psycholog dla Twojej siostry jest dobrym pomyslem, bo sama przeciez Wiesz, ze sam papier z czlowieka psychologa nie czyni. Malo jest ludzi, którzy rzeczywiscie nadaja sié na osobe, której mozna bez zastrzezen powierzyc swoje problemy - takiej, która nie wykorzysta swojej wladzy nad drugim, potrzebujacym pomocy czlowiekiem. Twoja siostra jest mloda, wiéc i plastyczna - tym bardziej wstrzymalabym sié z taká wizytá i starala sié poprzez systematyczna rozmowé z niá wdrozyc sié w jej swiat i jej problemy, by potem je wyeliminowac.
W zasadzie nikt tak bardzo nie jest nam w stanie pomóc, jak wlasnie bliscy - ci, z którymi zyjemy i wobec których mamy zaufanie.
Nie zaczynalabym jednak rozmowy z Twojá siostrá od pytania: "co sie z toba dzieje?", ale raczej od niezobowiazujácych, coraz czestszych relacji ze swojego zycia aby zmusic já do zrobienia tego samego.
Co do wyboru kierunku Twoich studiów - gratulacje;) Kochalam sié kiedys nie tak w psychologii, co w psychoanalizie...
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

witaj po sporej przerwie
twoje wpisy sa coraz lepsze no i chyba ja troche lepiej je rozumie

pozdrawim serdecznie

zaleglosci obiecuje nadrobic :)

rasta

izabell pisze...

Auroro, a do kiedy mam czekac? Czy trzeci lub czwarty przyjazd karetki to juz tez czas by zaczac dzialac? To jest wlasnie uwazam wielki blad mysleniowy, poczekajmy, my damy sobie rade sami. Ale pomoc bliskich to za malo czasami, a czesto mozna takze i zle dzialas nieumyslnie. To tak jak z moja mama, male objawy ze ma cos w piersi, czekala, czekala I co? nie ma juz piersi I bylo blisko do zlosliwego raka. jezeli wglebialas sie w psychoanalize to na pewno wiesz ze to co wpychamy do podswiadomosci wychodzi inna droga znacznie silniejsze. Czy mam czekac az moja siostra bedzie mniej plastyczna by emocje ktore widze nie uwalnia, utrwalily sie w niej? A to ze jest plastyczna nie oznacza ze co przyjmuje to wyrzuca tylko co przyjmuje to zapisuje sie jako bagaz na przyszlosc.

Plus moja siostra jest zbyt plastyczna, przesadna w reagowaniu, wrazliwa I wiemy dlaczego. Nie zapominaj z jakiej rodziny pochodzimy (opisywalam wiecej na pierwotnym blogu), rodzina alkoholowa, ojciec tyran. Obserwuje moja siostra od brzucha matki I nie bede ignorowac instynku ktory mnie nigdy nie zawiodl. Mam znaki emocjonalne a doszly juz teraz problemy ze zdrowiem, ze cos jest nie tak, obejmuje drobne znaki I wiekszy obraz, przeszlosc. I robie cos z tym. Same rozmowy, porownania, to juz dawno jest. i nie mowie do niej co sie z toba dzieje tylko co sie stalo, co cie boli. Ale jej cialo pokazuje ze cos jest nie tak. I wyczuwam w niej blokady bardzo wyraznie. I mam nadzieje ze ludzie naucza sie w koncu dzialac nawet przy malych objawach, a nie czekac I wierzyc ze wiedza lepiej niz lekarze.

Poza tym jezeli boli cie cos w ciele to co robisz? Idziesz do lekarza, wiec roztropne jest traktowac tez tak swoj umysl. To ze napisalam ze psycholog psychologowi nierowny nie oznacza ze wszyscy sa tragiczni a psychologia do nieczego sie nie nadaje. Psycholog nie odpowiada, szuka sie drugiego. Na pewno ze zlamana noga nie czekalabys. I takim lekarzom takze powierzasz swoje zycie, tez maja wladze nad toba. Czekac ze skreconym umyslem? czy mialas jakies zle doswiadczenia z psychologami?


Ale dziekuje za sugestie.

Pozdrawiam
ps. ja interesuje sie wszystkim co ma zwiazek z czlowiekiem, psychologia, psychoterapia, psychoanaliza, filozofia itd. nie ma dla mnie innej drogi:) to po prostu moje JA:)

izabell pisze...

witam z powrotem Rasta:)

moze lepsze bo i siebie lepiej rozumiem :)albo i ty siebie:)

buziaki

Aurora pisze...

Tak Izabell mialam bardzo zle doswiadczenia z psychologami i wiem, ze czasami moga wrecz zaszkodzic, a na pewno manipulowac czlowiekiem tak, jak im pasuje. Jesli jednak sytuacja Twojej siostry jest az tak powazna to faktycznie musicie zdac sie na pomoc psychologa.
Wiesz, nie czytalam Twojego poprzedniego bloga i nie jestem do konca zorientowana w sytuacji Twojej, ani Twoich bliskich.
Jesli mialyscie do czynienia z "tyranem" w przeszlosci to faktycznie echa tych niefortunnych emocji na pewno maja swój oddzwiek w terazniejszosci.
Powodzenia w kazdym razie.
Serdecznosci:)

Anonimowy pisze...

ojej, az mnie kusi bys opowiedziala mi ta historie z psychologiem.

ogolnie mysle ze mozemy zaliczc terapie do manipulacji, na tym polega chyba by zminiec myslenie czyli tak zmanipulowac umysl zeby wskoczyl na odpowiedni tor, jednak obejmuje ich takze etyka zawodowa i manipulacja do wlasnych celow jest bardzo nieprofesjonalna i rzeczywiscie niebezpiczna.

wszedzie zdarzaja sie swirusy i osoby niekompetene.
tak, tak, moj ojciec byl tyranem, moja siostra ma problemy emocjonalne z tego powodu ze ojciec w jej najwczesniejszym dziecinstwie, nawet jeszcze w brzuchu mamy jak byla, znecal sie psychicznie nad nami. a ze ona akurat ma wrazliwy potencjal, naprawde jest tak inna niz ja czy moja brat, boje sie troche o nia i pomyslalam ze dobrze by bylo gdyby pogadala z jakims specjalista. bo widze ze nam nie chce mowic duzo. no i mnei tam nie ma by nad nia pracowac. no i chyba ma psychosomatyczne objawy....

do nastepnego, sciskam mocno:*