"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



sobota, 21 grudnia 2013

Nie dajmy sie zwariowac

Swieta za pasem. Co roku zaczynam pisac o tym tak samo - czas kiedy w wielu ludziach budza sie smutne wspomnienia, albo ich swieta terazniejsze maja wiele do zyczenia (ale rym;)). Ale chce zachaczyc ten temat troche z innej strony. Wiele sie umowi o tym jak wielu ludzi w swieta jest lub czuje sie samotnie, bo ten czas najbardziej z innych swiat jest skierowany pro rodzinie. Czyli jak nie masz rodziny albo jak masz ale nie ma ona nic wspolnego z cieplymi emocjami, w czasie swiat najbardziej sie to odczuwa. I jak to przelamac? Wazne aby zinternalizowac pewna prawde (internalizacja do zrozumienie intelektualne plus poczucie tej prawdy, odczuwanie tego intelektualnego rozumowania, synchronizacja pierwotnej czesci mozgu z nowa czescia mozgu). To co jest zintensyfikowane w tym czasie nie jest prawda wewnetrzna, ani nawet obiektywna a tylko wplywem spolecznym. I tak, powtarzanie non stop jakie to sa swieta rodzinne, jak sie kupuje prezenty dla bliskich, jak to powinno wszystko wygladac przez media, Kosciol a pozniej nakreconych przez to ludzi powoduje, ze czlowiek zaczyna w to wierzyc i sie porownywac. Kiedy w porownaniu nie wyglada to tak jak jest to nam przedstawiane wowczas zaczynamy sie stresowac, smucic, zalamywac i zaczynamy odczuwac brak. Tak samo w dziecistwie, dzieci sie porownuja i jak nie maja tego co inni zaczynaja odczuwac brak. Chce mi sie parsknac smiechem kiedy w telewizji slysze tekst " Swieta to czas wyjatkowo ciezki dla ludzi samotnych", kiedy oni sami (media) i generalnie spoleczenstwo nakrecaja ta ciezszkosc. To tak jak z rozwodem - spoleczenstwo poprzez ogolne reakcje jakie to jest ciezkie i straszne sprawia ze staje sie to ciezkie i straszne i dla samych zainteresowanych ale takze dla dzieci w takiej sytuacji. Bo gdyby spoleczenstwo mialo inne podejscie typu: mozna przez to przejsc jezeli sie madrze do tego podejdzie, albo, to jest czescia zycia (zreszta napisze kiedys o tym wiecej bo wiele rzeczy mi sie tu nie podoba) to moze wtedy i w przedszolu dzieci nie powtarzalyby za doroslymi - a Twoi rodzice sie rozwiedli - jak na jakas chorobe przenoszona droga plciowa, ktora nalezy sie wstydzic. A tak na prawde swieta sa sztucznie stworzona celebracja na poczet upamietnienia kogos o kim malo wiemy, a na pewno kiedy dokladnie sie urodzil. Swieto to ewoluuje i obecnie jak dla mnie jest to swieto konsumpcji i stresu. Nie dawno jak dzis widzialam  "aniolka" sprzedajacego oplatek. Cena - 8 zl. Jak pieknie... Z miloscia, cieplem i na pewno zyczliwoscia dla innych obecne swieta malo maja wspolnego szczegolnie, kiedy idzie sie na swiateczne zakupy a zebra sa wystawione na niebezpieczenstwo ludzkich lokci. Jednak powrocmy do wplywu na nasze emocje. Nie wiem jak jest u Was ale ja zawsze bardzo tego nie lubilam i przez cale zycie bylam skupiona na tym aby jak detektyw wylapywac kiedy sie na mnie wplywa, jak sie na mnie wplywa i kiedy sie naginam. Nie lubie byc niewolnikiem wplywow, ktore nie rozwijaja mnie w strone glebi odczuwania i glebi rozumienia. I tak jest ze swietami.

Kiedy zylam w Polsce z rodzina, swieta byly zrodlem wielkiego bolu bo zawsze byl to czas pijanego ojca i czerwonych oczu mojej mamy. Moj brat do tej pory ma emocje i zachowania ktore staja okoniem dokladnie w tym czasie. Pozostalosci z przeszlosci. Jednak z czasem duzo przelamalismy. Teraz swieta to dla mnie po prostu czas wolny i okazja do zjedzenia obiadu z rodzina i przyjaciolmi. Przewaznie jest duzo smiechu. Jednak w przeszlosci odczuwalam bardzo kiedy bebnilo sie ze to jest czas rodzinny i ze wtedy jest czas na posiadowki z rodzina. A ja tego nie mialam. I to wlasnie czas swiateczny najbardziej mi to okazywal, bo zewnetrzny swiat bombardowal mnie jak byc powinno. Z czasem zaczelam sie zastanawiac, a kto mi to wmawia, ze wlasnie tak ma byc? Dlaczego w to wierze? Co znaczy slowo "musi"? Ludzie, ktorzy nie maja rodziny zamiast bycia nauczonym, ze to jest czas kiedy sztucznie wmawia sie nam iz tylko istnieje jedno zrodlo szczescia odczuwaja to najbardziej. Bo ile rodzin zasiada do stolu a tak na prawde sie nie lubi? Ile ludzi doprowadzilo sie do stanu stresu i klotni z powodu przedswiatecznego gotowania, sprzatania i tego wszystkiego co byc "musi"? Nie dajmy sie zwariowac.

Swieta dla mnie teraz to czas odpoczynku i wtedy najbardziej opieram sie chaosowi, ktory niewatpliwie ze swietami sie wiaze. Lubie dawac prezenty choc nie lubie ich kupywac z powodu chaosu w sklepach. Lubie swiateczne gotowanie ale racjonalne, to co lubimy najbardziej, bez stresu tylko ze spiewem na ustach. Powolne i medytacyjne. Marketingowcy nie zarabiaja na mnie duzo bo nie obkupuje sie, moja rodzina tez nie i nie wariuje za niczym co jest uwazane za prawidlowy swiateczny wybor.

Konczac - tego chce Wam wlasnie zyczyc. Spokoju, ciepla i nie dajcie sie zwariowac. To czas wsluchania sie , wymieniania cieplymi zyczeniami i nie wazny obfity stol czy kosz prezentow. Wy sami badzcie najlepszym prezentem dla bliskich poprzez cieple gesty i slowa, ale nie tylko, kazdego dnia starajcie sie tak budowac rzeczywistosc w okol, nie tylko dla ludzi, ktorz sa bliscy Wam emocjonalnie. Ale po prostu dla swiata.


Merry Christmas!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja - DDA któremu pijany tatuś co rok fundował święta niemal tonące w alkoholu - się w końcu od nich odwróciło i nawet nie miało ochoty zejść na kolację wigilijną . I nie schodziłam . Trzy lata temu poznałam faceta wywodzącego się z normalnego domu dla którego się poświęciłam i zrobiliśmy kolację z min z alkoholikiem . I co ?? Powiem jedno : żałuję jak diabli , bo wszystkie wspomnienia gdzieś tam głęboko ukryte na dnie duszy odżyły i teraz nie potrafię się ich pozbyć . Nigdy więcej tego błędu nie popełnię . Nigdy !!!

Izabell pisze...

Wazne aby znac wlasne granice. A poswiecac sie w tak waznej personalnie sprawie nie jest dobrym posunieciem - dotknelas tej granicy i juz wiesz:)
pozdrawiam!