"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



piątek, 1 marca 2013

Z kozetki u terapeuty - oficjalny poczatek.

Dzis postanowilam podzielic sie z Wami paroma myslami i doswiadczeniem zwiazanym ze srodowiskiem terapeutycznym. Przez wiele lat wysluchiwalam opowiadan ludzi, ktorzy korzystali z tej formy pomocy. Z wiekszosci tych opowiadan wywnioskowalam jedno – jak ciezko jest znalezc dobrego terapeute. A takze znowu – powszechne stwierdzenia przekazywane w tym swiatku oraz na temat tego srodowiska przykleily mi sie do mozgu. Przez lata bylam zywo zainteresowana swiatem ludzkich zachowan i motywow, testujac wiele teorii i wiele technik na samej sobie. Czesto sluchajac swojej intuicji, wsluchujac sie w siebie posilkowalam sie takze obserwacja i wiedza na temat dzialan ludzkiego mozgu i ludzkiej natury. Widzialam w sobie poprawe. Z roku na rok, juz po emigracji zmudnie zaglebialam sie w swoje demony. To byl moj czas wzrostu. Jednak ludzie ze srodowiska i Ci ktorzy juz terapie przechodzili nigdy nie dawali wiary iz samemu mozna wydzwignac sie z ciezkich przezyc. Ciagle slysze w szkole jak to kazdy powinien przejsc psychoterapie, a Ci co po nia siegneli nie chcieli przyjac do wiadomosci, ze komus moze udac sie i bez tego. A ja mam dowody na sile ludzkiej energii. Mozna sobie pomoc, poprzez wlasna pasje do poznania i rozwoju. Terapia moze byc traktowana jako dodatek, narzedzie jedno z wielu do wlasnego poznania. Ci co wierza, ze bez terapii ani rusz uzywaja po prostu wlasnej subiektywnej oceny, po prostu im byla potrzebna i nic w tym zlego – jakby poszukiwanie pomocy bylo jakas oznaka slabosci, a Ci ktorzy znalezli inna droge albo klamia, albo sie przechwalaja co powoduje wscieklosc ego tych pierwszych. Jakbym czula ze sobie nie radze, sama w te pedy pobieglabym na kozetke. Ale widzialam, ze sobie radze, bo jestem kim jestem. I dzisiaj szczerze podziele sie moja opinia na temat pracy terapeuty i myslenia na ten temat. Im bardziej - teraz oficjalnie – wglebiam sie w ten temat, tym bardziej jestem pewna, ze pasja ktora pchala mnie do zdobywania wiedzy i praktyki kazdego codziennego dnia jest sila nadrzedna i zaden certyfikat nie zapewni tego ognia. Moja juz oficjalna droga, jak nazywam zdobywanie teraz certyfikatow tylko potwierdza, iz ogien mnie nie zawiodl.

Zaczne najpierw od wiadomosci iz w koncu po latach rozpoczelam swoja terapie, ktora jest jednym z warunkow zdobycia przeze mnie dyplomu psychoterapeuty. Mialam juz piec sesji. Po pierwszych trzech sesjach musialam zmienic terapeute z powodow jak dla mnie karygodnych – podstawowe bledy w podejsciu byly az nazbyt widoczne. Kiedys juz chyba wspominalam, ze zauwazylam iz brak wiedzy na temat terapii i wyboru terapeuty jest powszechny. Dlatego czesto dochodzi do naduzyc w tym wzgledzie – pisze to ze swojego doswiadczenia a takze z doswiadczen innych ludzi. Ludzie po prostu nie wiedza czego szukac, na czym sie oprzec. Zawsze zalecam najpierw aby przygotowac sie do takiej wizyty, zrobic jakis research, poczytac na forum o doswiadczeniach innych. Oczywiscie jezeli jest nagla potrzeba to kto by o tym myslal. Jednak i tak zachecam do myslenia i szukania choc podstawowej wiedzy, bo to nie tylko dla Waszego dobra, ale takze to spowoduje  iz srodowisko psychoterapeutyczne bedzie czulo motywacje do osiagania najwyzszych standardow.

Dzis podam pare podstawowych wskazowek, ktore moga byc pomocne w poczatkowym wyborze. A pozniej opisze Wam moje pierwsze zmagania na terapii. Chce zaznaczyc, iz ponizsze punkty wynikaja z mojego doswiadczenia, wiedzy i konkluzji wyciagnietych z opowiadan innych.

Oto wskazowki:

Pierwsze dwa podstawowe punkty:
ENERGIA. Dokladnie tak. To odczucie wlasnie energii powinno przyswiecac Wam w wyborze terapeuty najpierw. Pozniej jego umiejetnosci i wiedza.
SLUCHANIE SIEBIE - czyli przy wyborze terapeuty jak i podczas sesji starajacie sie byc w kontakcie z samym soba. Sluchajcie swojej intuicji, odczuc, zauwazcie jak reaguje Wasze cialo.

- Pierwszy kontakt – badzcie uwazni. To jest moment, ktory nie jest jeszcze obciazony nadmiarem bodzcow. Wasze wrazenie jest tu bardzo wazne. Jezeli dzwonicie do terapeuty i on umawia Was na spotkanie sluchajcie siebie; czy podoba Wam sie sposob w jaki terapeuta odpowiada Wam na pytania, czy odczuwanie juz w glosie energie, za ktora jest Wasza ciekawosc co bedzie dalej, czy podejscie jest przejrzyste i klarowne. Jezeli bukujecie wizyte online albo sekretarka sie tym zajmuje, sluchajcie siebie od pierwszego spojrzenia na terapeute przy wizycie.

Moj pierwszy kontakt z moja druga terapeutka naladowal mnie juz przez telefon. Energia po prostu wylewala sie przez sluchawke. Nasza rozmowa plynela, czulam sie komfortowo by zazartowac, terapeutka reagowala odpowiednio, nie bylo zadnych niezrecznych przerw, zaklopotania, ciezkosci w brzuchu przy rozmowie. Natomiast z moja pierwsza terapeutka umowilam sie online. Wiec nie mialam zadnych danych w tym zgledzie.

- Pierwsza wizyta – profesjonalne podejscie do pierwszego dnia dobrze jakby mialo charakter informacyjny. Terapeuta powinien podpisac z Wami kontrakt aby ustawic czyste reguly poufnosci (ale ograniczonej jezeli bedzie nosic znamiona lub niebezpieczenstwo dokonania przestepstwa), Waszej historii medycznej i ogolnych danych. Nastepnie terapeuta powinien dokonac wstepnego wprowadzenia swojego podejscia jaki reprezentuje, jaki ma styl pracy i jaka strukture itd. Moze wtedy zachaczyc generalnie o problemy z jakimi przychodzicie jezeli sa jakby juz jasne (a moze to tylko chec rozwoju – wtedy to jest czyste piekno Moi Drodzy!). Tutaj powinniscie uslyszec zapewnienie, ze jezeli nie czujecie aby terapia dzialala, lub nie czujecie, ze nawiazujecie bliski kontakt z terapeuta, macie absolutne prawo do zmiany terapeuty. I nie bedzie to nic personalnego, po prostu z jednymi dziala, z innymi nie. Jest to praca na energii i emocjach, wiec wazne aby odczuc cieplo od pierwszego momentu, a pozniej rozwijajace sie poczucie ufnosci i bezpieczenstwa. Dlatego tak naciskam na sluchanie siebie. Oczywiscie nalezy pamietac, iz nawiazanie kontaktu moze potrwac dluzej niz za uscisnieciem reki, jednak sa takie karygodne rzeczy, ktore powinny tylko przyspieszyc Wasza decyzje. Ale o tym pozniej.

Moja pierwsza wizyta u mojej terapeutki potwierdzila mi juz tylko energie ktora wyczuwalam przez telefon. Terapeutka przedstawila mi strukture, zasady, swoje podejscie i styl pracy. Juz od tylko tej wizyty poczulam, ze kobieta wie co robi, ma jasne zasady, plan ogolny. Czyli pewnosc w swoich granicach. Natomiast pierwsza terapeutka po prostu usiadla i zaczela generalnie rozmawiac jak przyjaciel przy kawie. Za to moge spotkac sie z kumplem i tez pogadac, a bedzie jeszcze taniej. Terapeuta jest po to aby pomoc w rozmowie i towarzyszyc nam w drodze ale jest profesjonalista. Nie ma prywaty.

- Czego terapeuta pownien unikac – przede wszystkim oceniania. Klania sie tu bezwarunkowe poczucie, ze mozecie powiedziec wszystko nawet jezeli lamie to normy spoleczne. Ocenianie to przymiotniki ktore sa glownie etykietami moralnymi. Terapeuta oczywiscie ma swoje limity i jezeli nie bedzie czuc sie komfortowo moze zaproponowac transfer do innego terapeuty. Jednakze praca terapeuty na sobie polega na tym, ze staje sie otwarty na poznanie – czyli malo rzeczy go rusza tak by o tym nie sluchac, lub reagowac emocjonalnie. Terapeuta najpierw rozwiazuje swoje problemy aby wlasnie nie byc latwo ruszonym przez innych. Znam paru studentow psychoterapii i zawsze mnie zastanawialo jak latwo mozna bylo poruszyc ich np. gniew. Pozniej kiedy widzialam kilku w praktyce reagowali zupelnie inaczej, wiec porownujac te dwie postawy wniosek wysunal mi sie jeden – niektorzy terapeuci przychodza po prostu do pracy, zakladaja forme swojego zawodu i jakby odgrywaja, ze ich cos nie rusza, prawdopodobnie ciezko pracujac nad kontrola emocji wlasych. W zyciu prywatnym wyglada to jednak inaczej. Tyle ze energia nie klamie – connection z klientem na tym cierpi. Autentycznosc jest jednym z podstawowych wymogow w pracy terapeutycznej.

Terapeuta takze powinien unikac dzielenia sie swoim prywatnym zyciem. Czyli na pytania o zone/meza i dzieci, albo co mysli na taki a taki temat, powinien raczej nie odslaniac prywaty. A to dlatego, ze to jest sesja klienta, a nie terapeuty. Czasami pewne podzielenie sie podobnym doswiadczeniem prowadzi do poczucia zrozumienia, jednak powinno to byc uzywane ostroznie.

Oprocz prywatnego zycia zadne decyzje czy rady nie powinny wychodzic od strony terapeuty. Rola terapeuty to otworzenie Waszego spojrzenia na szersze spektrum sprawy abysce mogli dokonac najlepszego dla Was wyboru drogi. Terapeuta ktory posiada wiedze w temacie psychologii i ogolne rozumianych technik trenowania umyslu na pewno moze dzielic sie ta wiedza z klientem, a nawet fajnie jak bedzie. To wtedy bedziemy dowiadywac sie jak siebie cwiczyc, na co uwazac, co rozpoznawac. Jednak rady dotyczace Waszego zycia prywatnego nie sa rola dla terapeuty.

- Zamkne ten krotki przewodnik tak jak i go zaczelam. Jak juz wspomnialam – moi Drodzy – przede wszystkim powinniscie sluchac siebie, jak sie czujecie z ta osoba, czy nawiazuje sie zaufanie, jak sie czujecie po sesji – czujecie ulge, cos Was ruszylo, czujecie sie naergetyzowani, czy moze nawet zaciekawieni. Pamietajmy, ze czasami musi stac sie gorzej aby pozniej bylo lepiej, wiec mozecie czuc pogorszenie nastroju, smutek, frustracje. Szczegolnie kiedy ruszamy ciezkie sprawy, trzeba najpierw w nich pogrzebac aby moc je pozegnac. Jednak chodzi mi tu szczegolnie o to jak sie czujecie w relacji WY - TERAPEUTA. Bo ta energia bedzie podstawa do Waszej dalszej pracy. Czesto moze nadejsc moment w ktorym zauwazycie, ze juz sie nie ruszacie z niczym. Pamietajmy, ze czasami warto zmienic terapeute po to aby doswiadczyc innej energii i podejscia. I nic w tym zlego. Jednak nie kompulsywnie i czesto tylko spokojnie, przy odczuciu stagnacji.

Opowiem Wam teraz o moim pierwszym doswiadczeniu prywatnym z terapeuta. Szlam tam z otwarta dusza, jednak zastanawialam sie czy dowiem sie czegos wiecej o sobie niz juz wiem. Jak juz kiedys wspominalam jestem ogromna zwolenniczka aby kazdy terapeuta mial podstawy psychologii. W moim odczuciu i obserwacji jest to bardzo widoczne kiedy tak nie jest. Psychologia i jej studiowanie nauczylo mnie obiektywizmu oraz wlasnie umiejetnosci spojrzenia takze i na siebie obiektywnie. To wiaze sie wlasnie z umiejetnoscia nie wtapiania sie bezrefleksyjnie w odczucia innych i siebie, poszerzenia horyzontow na temat ludzkiej natury, zachowan, emocji i kognitywnych procesow. A takze pozwala na zauwazenie schematow zachowawczych wlasnych i innych. Oczywiscie Ci co stosuja tylko podejscie humanistyczne stosuja malo z tego. Po prostu sa – ale jak dla mnie nie wiem dlaczego mialabym placic za tylko bycie, kiedy moj przyjaciel robi takze swietna robote w tej kwestii. Jednak jak mowilam, nie ma mocnych dowodow na sukces tylko tego podejscia, a moje zdanie jest takie, czy nam sie podoba czy nie naszymi emocjami operuje mozg, szczegolnie czesc pradawna, cialo migdalowe. Mozg powinien byc challenegowany, oczywiscie w zaleznosci od problemu, z cieplym i wspierajacym podejsciem, nie ponizajacym, czy opresyjnym. Jestem zwolennikiem bardziej integrowania podejsc, jednak humanistyczne podejscie to fundament, ale kognitywno - racjonalne dalsza praca. Niedlugo opisze Wam szczegolny tegoz podejscia, bo jeszcze tego nie zrobilam. Jednakze powiem tylko tyle, ze wiaze sie to z tym jak myslimy. Juz Budda wspominal ze to naszymi myslami tworzymy rzeczywistosc. Wiec nasze wierzenia i schematy odzialowuja na nasze emocje. Oczywiscie sa takie zjawiska, ktore sa uniwersalne dla kazdego czlowieka do strachu czy bolu, jak np. smierc i smiertelnosc, czyli dylematy egzystencjonalne. Trudno tu szukac racjonalnosci, nic o tym nie wiemy bo nikt stamtad nie wrocil a pustka pozostala na ziemi. Jednak z mojego doswiadczenia mysli bardzo wplywaja na nasze emocje i nie wystarczy pozbyc sie jednych, poniewaz pattern pozostaje. Zaznaczam, ze to jest moje podejscie – jest duzo szkol i duzo technik, a jedne maja wieksze lub mniejsze poparcie naukowe.

Rozpisalam sie nie na ten temat co chcialam. Wiec wybralam pierwsza terapeutke – nie psychologa, ale tylko dlatego ze z jej opisu wysuwalo sie podejscie, ktore nie bylo opiewami ciepla, zrozumienia i inszych soft jellies, ale takze wywnioskowalam, ze bede traktowana jako osoba dorosla, ktora bedzie dopingowana do myslenia. Byla to jedyna osoba, ktora nie usmiechala sie na zdjeciu jak w amerykanskiej reklamie usmiechem numer 5 z perfekcyjnie prostymi zebami. Wygladala troche ostro. Oczywiscie zdjecie i opis to pierwszy krok, realia moga byc zupelnie inne. Pierwsze sekundy pierwszego wrazenia nie byly owocne w informacje. Nie czulam nic. Ot tak, nowa osoba i tyle. Jednak juz po 15 minutach kiedy zaczelismy rozmawiac dowiedziam sie, ze niedawno stracila mame i jest w zalobie. Hmnn… pomyslalam. Poczulam odruch wskoczenia w role wysluchujacego ale opamietalam sie szybko – przeciez to moja terapia. Na drugiej sesji dowiedzialam sie juz, ze ma meza, jakie ma hobby. Dodatkowo na moje podzielenie sie emocjami na temat problemow wytrzymywania tzw. cheap chats (czyli gadanie o pogodzie krotko mowiac) znowu wrocila na tory wlasnego opowiadania, ze ona to rozumie bo sama dopiero po paru kieliszkach wina potrafi sie rozluznic z kolezankami bo one tylko o makijazu czy dzieciach. To po co sie z nimi spotykac kiedy nie odnajdujemy w tym przyjemnosci? Czy nie jest tak ze tworzymy sobie kregi w ktorych czujemy sie dobrze i dostajemy energii bez kieliszka wina? Jej odpowiedz jednak wnioskowala, ze jakby powinnam sie zmuszac czy zaakceptowac fakt, ze tak jest, alceptowac takich i wtedy moze sie zrelaksuje. Dziwne to bylo. Kto powiedzial, ze nieakceptuje? Po prostu nie sa z mojej planety i to jest ok. Czulam sie coraz bardziej niezrozumiana i na pewno nie bylo w tym bezwarunkowej akceptacji moich odczuc. Ale poczekalam do trzeciej sesji – i juz wtedy granica zostala przekroczona bardzo mocno. Opowiedzialam jej historie sprzed 5 lat, ktora wrocila pare tygodni temu a ktora byla skomplikowana i przekraczala ogolno rozumiane standardy spoleczne. Moja decyzja wowczas podjecia takiej decyzji byla calkowicie swiadoma i nie zalowalam jej. Na koncu wyszlam z niej obronna reka a takze i osoby ktorych to dotyczylo. Kosztowalo mnie to troche bolu, jak i druga strone, ale jak mowie, bol mnie nie zatrzymuje. Jednakze terapeutka jakby skupila sie na fakcie przekroczenia tej granicy, nie faktu, ze ja naprostowalam. Czulam nawet iz stara sie wcisnac we mnie poczucie winy i to dwa razy. Mialam dosc. To juz bylo az nad to. Czulam ze nie chce juz wracac na ta sesje z powodow karygodnych bledow w podejsciu. Zmienilam terapeutke. Tym razem zdecydowalam sie pojsc za glosem swojej intuicji i za wiedza ktora posiadlam i udac sie do psychologa terapeuty (co jak mowie nie jest jednym wyznacznikiem dobrego terapeuty, mowie, ze dla mnie jest to wazne i moim zdaniem poszerza to wiedze i zdolnosci). I tu zaczela sie calkiem inna historia….

Pierwszy kontakt telefoniczny rozbrzmiewal energia. Poczulam sie bardzo komfortowo w rozmowie z terapeutka. Jak juz pisalam, energia wylewala sie przez sluchawke. Posluchalam siebie jak sie czulam po tej rozmowie i stwierdzilam, ze nie moge doczekac sie by zobaczyc co bedzie dalej. Pierwsza wizyta takze przeszla g£adko. Bylo profesjonalne i informacyjne. Dowiedzialam sie jak terapeutka pracuje, jakie ma podejscie, dala ogolne punkty przewodnie, ktore moga przydac mi sie w rozpoznaniu czy terapia pracuje dla mnie czy nie. Juz sam fakt przebywania w jej towarzystwie naergetyzowal mnie. Czulam sie pozytywnie jak do mnie mowila, w jaki sposob, tonacji, mowie ciala, zartach itd. Nie moglam doczekac sie nastepnej sesji, pracy na zywej tkance. To odczucie juz duzo mowilo. Nastepna sesja takze opiewala w energie. Terapeutka starala sie mnie challengowac jednak robila to w taki sposob iz tylko pobudzalo to moja energie. Jak sama zauwazyla – ojej, ale mamy tu wonderful energy! Usmiechnelam sie – czuje sie szczesliwa kiedy ktos wymienia ze mna swoje spojrzenie i mozemy podebatowac. Nie oznacza to, ze terapeutka powiedziala mi cos nowego – choc czasami chcialabym. Jednak energia jaka operowala i jak to robila byly bardzo budujace. Jednym z problemow jakie moge spotkac na mojej drodze w terapii to moja wiedza. Czyli ciezko bedzie pokazac czy nauczyc mnie czegos nowego. Tutaj podziele sie z Wami pewnym zjawiskiem, ktore zauwazylam przebywajac w roznych srodowiskach.

Teoria Wariacji:

Istnieje ograniczona liczba mozliwosci czy pomyslow w nawiazaniu do konkretnego zjawiska. Pula ta moze zawierac roznorodne wariacje, jednak jest to liczba ograniczona. Porownuje to rubiesznie do dziur w naszyzm ciele (tak, tak haha). Czlowiek od stuleci wymyslal tysiace rzeczy z ich uzyciem, i przekluwal, i nakluwal, i rozciagal, i uzywal do roznorakich przyjemnosci jak i eksperymentow. Jednakze liczba wariacji uzywania tych otworow jest ograniczona. Po prostu po jakims czasie juz nie da sie podejsc do otworu w sposob nowy i zaskakujacy (buahaha). Ladniejsze porownanie to swiat mody. Trendy nie sa juz zaskakujace tylko mieszane w rozne wariacje, ktore moze sa liczne ale tez ograniczone. Tak jest z naszymi zachowaniami albo pomyslami na jakis temat. Nasze zachowania i pomysly sa abstrakcyjne, dlatego ciezko jest je wylapac, jednak sa one ograniczone w swojej wariacji. W tej puli mozliwosci czlowiek zyjacy w spoleczenstwie uzywa jeszcze mniejszej puli niz w rzeczywistosci istnieje. Czyli czlowiek nie wykorzystuje calej wariacji pomyslow bo zwyczajnie nie przychodzi mu to do glowy, albo nie zostal nauczony, albo nie mial natchnienia/wyobrazni, albo nie wylamal sie schematom. Czyli nasz mozg dla uproszczenia uzywa tylko pewnych wariacji, przewaznie tych prostych, poniewaz to jest w jego biologicznym interesie oszczedzac na energii. Jednakze nie oznacza to, ze nie mozemy tego rozciagnac. Tutaj Osho mowi, ze natura czlowieka wiedze w dwa kierunki, jedna moze pojsc w strone dna a druga w strone bycia bogiem. Dla niektorych wiec nie jest wystarczajace to co jest dane i odkrywaja roznorakie wariacje, rozszerzaja swoje myslenie i roznego rodzaju przyklady, pomysly itd az nastepnie dochodza do momentu, ze rozmowa z napotkanym na ulicy czlowiekiem nie jest juz wyzwaniem, a czesto nawet nuzy….Dlaczego? Bo choc spoleczenstwo ma duzo pozytywow, jak wymiana dobr, uslug, ochrona, emocjonalna wymiana itd, to jednak sa tez minusy – mianowicie, ze pomysly na temat zjawisk powtarzaja sie tendencyjnie, bo kazdy czerpie od kogos i nie tworzy nowej wariacji, tylko jota w jote ja kopiuje internalizujac ja jako swoja strukture. Tak jest latwiej. Czyli jak juz kiedys Wam mowilam tzw. powszechne myslenie (common speech i common thinking). Kiedy idziemy do terapeuty fajnie jakby odkryl przed nami nowa perspektywe, nowa wariacje, ktora da nam kopa w rozwoju. Inne spojrzenie, ktore zdejmuje ciezar z serca, czyli za tym idzie zmienia emocje. Kiedys Anthony De Mello powiedzial, ze problem jaki zauwazyl w psychoterapii to fakt, ze powoduje iz ludzie nadal sa usypiani. Zgodze sie razem z nim, ze terapia to rozwoj, a nie tylko pozbycie sie bolu. I tutaj bede stawac w opozycji do tradycyjnego podejscia do tego tematu. Jednak jezeli chodzi o moja prywatna terapie problem moze byc fakt, ze poznalam bardzo duzo wariacji. I moge czuc sie znuzona sluchajac o czyms co przemielilam juz w swoim mozgu tysiace razy. A jak mowie, humanistyczne przytakiwanie nuzy mnie jeszcze bardziej a to szczegolnie gdy wyczuwam iz osoba nie ma pojecia o czym mowie, ale kiwa glowa. Jednak moja terapeutka mnie zaskoczyla - nie czyms nowym , ale trafnym wylapywaniem tychze wariacji. Wiec nie musialam sie irytowac, ze poddano mi common speech i podstawowe wariacje. Ale poddawala mi dokladnie skomplikowane, ktore odpowiadaly mojemu zlozonemu mysleniu. Byla autentyczna, a nie przyklaskujaca moim wypowiedziom. Sama laczyla to co mowilam. I wtedy czulam ze lece pod niebo! Czyli wychodzilam naergetyzowana i czulam, ze mi wlosy deba staja prawie jak po potarciu swetrem glowy. Wymiana z terapeutka byla budujaca o tyle, ze kobieta ma kompleksowe myslenie i prawdopodobnie moje wariacje tez ja nie zaskakuja bo duzo o roznych myslala. Chocby psychologia, ktora ukonczyla zmusila ja do cwiczenia umyslu i pracy nad wariacjami. Taka jest moja opinia. Zrozumialam wtedy, ze w moim przypadku terapia bedzie polegac na wymianie energetycznej, ale tylko autentycznej, bo inaczej to wyczuje i sie zirytuje. Czyli osoba musi miec rozszerzone wariacje.  Natomiast dla tych co zaczynaja swoja droge i po prostu nie jest to ich pasja, dlatego przychodza do profesjonalisty (i dobrze) bedzie to wlasnie otwieranie nowych wariacji, nowego spojrzenia na siebie i swiat. Piekne to wszystko.

Od poczatku wiedzialam, ze bede ciezka pacjentka, a to dlatego, ze chyba nie czesto spotyka sie ludzi ktorzy przez cale zycie, odkad pamietaja maja zakodowana potrzebe poznawania, ciekawosci, obserwacji i poszukiwania w sobie i na zewnatrz. Widze, ze srodowisko nie jest do tego przyzwyczajone, bo tendencje sa zupelnie inne. Zawsze mialam poczucie, ze nikt mi nie wierzy kim jestem, co wiem, a szczegolnie ze po traumatycznych przezyciach pomoglam sobie sama poprzez wlasnie wewnetrzna pasje do znajdywania takich odpowiedzi. Czesto sama watpilam z powodu odbijania sie od spolecznosci czy tak jest, jednak wracalam i tak na swoja droge. Widze duza samoswiadomosci tutaj - powiedziala terapeutka. Przeklenstwo i dar w jednym - odpowiedzialam.

Dzis znowu sie Wam rozpisalam, ale mam nadzieje, ze dalam cos co Was pobudzi do rozmyslan i pomoze w Waszej drodze. Wiem, ze nie pisze regularnie, jednak zawsze z sercem i pasja. I AUTENTYCZNIE! Poza tym mysle, ze potrzeba dac sobie czas na przemyslenia a moje posty sa wlasnie do tego - aby pobudzac!

Milego weekendu People!

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

PS. Ja też uważam, że nikt nie jest w stanie lepiej poradzić sobie z nami samymi jak tylko my sami. Pozdrawiam!

Izabell pisze...

Tylko trzeba dowiedziec sie jak - Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Nie łatwe to zadanie :)

Izabell pisze...

Nic co wartosciowe nie jest £atwe :)

Maksymilian Wilk pisze...

rzeczywiście bardzo trudno jest znaleźć dobrego terapeutę. Ja na przestrzeni kilku lat chodziłem do kilku psychologów i tylko jeden był taki jakiego oczekiwałem. Inna sprawa, że wszyscy byli bezpłatni, na ubezpieczenie zdrowotne a wiadomo, że pracując w prywatnym gabinecie ludzie bardziej się przykładają do pracy w każdym zawodzie.

Maksymilian Wilk pisze...

Bardzo trudno jest znaleźć dobrego terapeutę. Ja na przestrzeni kilku lat chodziłem do kilku psychologów a znalazłem tylko jednego do którego chciałem chodzić i z którym terapia przynosiła jakieś efekty.

Izabell pisze...

U mnie nie ma panstwowych, wszystko jest platne w Irlandii i tez sie nie przykladaja jak widac....eh... pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

To bez znaczenia, czy ktoś ciągnie z ubezpieczania, czy z twojej kieszeni. Nie ma to żadnego wpływu na świadczenie usług, wszystko zależy od człowieka.

Anonimowy pisze...

PS. Swoją drogą z tego co mi się wydaje, psychoterapia chyba nie w chodzi w zakres ubezpieczenia w Polsce.

Izabell pisze...

a nie wiem jak jest w Polsce. no ale niestety niezadowolenie z zarobków tez wpływa na czlowieka, co widac I po innych lekarzach. Nie wszystkim starcza zapału od tak bo robią co lubią.jednak oczywiście zależy od człowieka czy się nagnie. ja jednak z doświadczenia w szkole I z moja pierwszą terapeutka, oprócz predyspozycji do zawodu, jednak widzę brak świadomości,przelamywania siebie I rozszerzonej wiedzy. szkolenie terapeutów ma dużo do życzenia jak I kryteria ich weryfikacji. z pierwszą terapeutka miałam wrażenie że płynie z własnymi emocjami bez obserwacji siebie w tym wszystkim. Więc prawdopodobnie się starała jednak nie z tej strony co powinna:)

Maksymilian Wilk pisze...

Psychoterapia w Polsce wchodzi w zakres ubezpieczenia zdrowotnego. Wiem bo sam z takiej korzystałem.
Ale niestety wszystko opiera się na kasie. Jak ktoś płaci prywatnie to jest lepiej obsługiwany. Tak jest z każdym lekarzem. A jak ktoś nie ma kasy jest skazany na choroby i życie na marginesie społeczeństwa.

Anonimowy pisze...

I dokładnie, nie masz kasy,nie masz dobrej terapii jeśli chodzi o Polskę. Dlatego podjęłam wysiłek sama,choć nie tylko dlatego,że pieniądze,tak jestem skonstruowana wewnętrznie,że wolę sama,ale bardzo pomógł mi też Twój blog,zawsze Twoje posty zbiegały się z moim aktualnym stanem ducha :) dzięki. Agnieszka

Izabell pisze...

I tak życie I wszystko co nas otacza od książek po ludzi, nature, zjawiska, codziennosc staje się dla nas terapia jeżeli tylko zaczniemy sięgać po to I sami czerpać aktywnie wraz z otwartościa umysłu I serca:)pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

i to jest najpiękniejsze w życiu,pod warunkiem,że się to zauważy :)A.

Anonimowy pisze...

w Polsce chodziłam do terapeuty pomogło mi to w jakiś sposób Dużo pamiętam rzeczy z którymi wtedy nie potrafiłam się zmierzyć. Terapeuta był z osrodka dla AA który prowadził terapie dla DDA. Nic nie płaciłam Jedyna cena to było zmierzenie się z "polski" wstydem anóż mnie tam znajomy zobaczy ale desperacja wzieła góre i ciesze się z tego. Mieszkam teraz poza granicami Polski chodze na spotkania Al anone Na poczatku miałam mieszane uczucia ale cieszę się widzę jak wiele było we mnie arogancji w stosunku do drugiego człowieka i lekceważenia siebie samej.

Izabell pisze...

I tak trzymac :) Pozdrawiam.