"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



niedziela, 17 marca 2013

Z kozetki u terapeuty - Dziwie sie.

Terapeutka:

A wiec w nawiazaniu do zwiazkow czesto ludzie skupiaja sie na tym co lubia w drugiej osobie. Wyolbrzymiaja jasne strony, ignorujac te ciemne. Sa zakochani, mozg jest zalany euforia. Nikt nie mysli, ze po czasie to wlasnie te ciemne staja sie problemem, kiedy emocje zaczynaja sie stabilizowac. Wazne jest aby zobaczyc czy wady, ktore zauwazamy w drugiej osobie sa takimi jakie mozemy zaakceptowac w nawiazaniu do przyszlosci. Widze, ze masz jasny obraz tego czego nie mozesz zaakceptowac?

Ja:

Oj tak. I nawet tu nie chodzi o wady, bo dla mnie cos bedzie wada, a dla kogos absolutnie nie. Powiedzmy, ze wiem co potrzebuje aby sie emocjonalnie polaczyc. Na pewno pierwsza rzecz to fakt ekstrawertyzmu. Odkad odkrylam w sobie typ introwertycznej energii wiem, ze meczylby mnie partner, ktory ciagle potrzebuje ludzi do wypelnienia w sobie potrzeb i nadania sensu swojego zycia. Ciagal by mnie na zewnatrz; po imprezach, czy spotkaniach z jego przyjaciolmi. Jezeli bym odmowila wowczas on sam by sie ciagal podazajac za swoja potrzeba wypelnienia siebie innymi ludzmi, a ja juz wypelniona sama soba i swoja pasja czulabym sie tak jakbym z nikim nie dzielila zycia. Wiec po co mi partner wtedy? Potrzebuje obecnosci, wspolnego przebywania gdzie nie jest celem ciagle robienie czegos ekscytujacego. Lezenie na £ace i czytanie razem juz daje mi wypelnienie. Moje najlepsze wspomnienia to takie, ktore nie obejmuja typowe rzeczy przynoszace zabawe tj. kocham Cie, bo sie przy Tobie nie nudze, czyli czytaj: zabierasz mnie tam i owdzie, zjechalam z Toba pol Irlandii, masz takie swietne pomysly. Moje wspomnienia to wtedy kiedy nikogo nie bylo, wtedy kiedy wsluchiwalam sie gleboko w czyjes mysli, wtedy kiedy caly dzien mielismy powolny czas, obejrzelismy film, goraco dyskutowalismy co widzielimy, ugotowalismy cos razem. I tego potrzebuje najbardziej.
Druga rzecz bez ktorej sie nie polacze to fakt zaimponowania mi jako czlowieka. Opowiedzialnosc, glebokie myslenie, odwaga w wyznawanych wartosciach i madrosc w ich rozpoznawaniu.

Terapeutka:

Oj.. to duzo (smiech).

Ja:

Wiem.... to dziwne, ze w tych wszystkich ksiazkach duchowosci i madrosci czytam jak osoba dojrzala to taka, ktora bierze odpowiedzialnosc za swoje zycie, ktora nie ucieka od rzeczywistosci a jak trzeba to sie nie lamie, bo ma w sercu glos silniejszy niz ta rzeczywistosc. Rzeczywistosc to nie bajka. To prosty program przetrwania i rozmnazania. Ale czlowiek nosi w sobie potencjal do kreowania duchowej sfery rzeczywistosci. Mistrzowie Madrosci mowia, ze wszystko mamy w sobie, pisza: Jestes zrodlem mleka, przestan doic innych. Mowia, ze nie potrzebowac ludzi, to wlasnie miec z nimi najprawdziwsze polaczenie, bo inaczej to tylko nasz egoistyczny akt. Czytam to i nie moge sie nadziwic, ze moje zycie to wlasnie takie swiadectwo. Ja tego nie wybralam. Taka mam konstrukcje, nie potrafie inaczej. Ludzie non stop mnie zawodzili, albo ich nie rozumialam wiec rodzily sie konflikty. Ziarno padlo na introwertyczna ziemie. Mysle, ze ludzie nie nauczyli mnie by ich potrzebowac po prostu. Choc nie wiem czy to byloby mozliwe biorac pod uwage ze nauka sugeruje, iz introwertyzm i ekstrawertyzm jest wrodzony i rozpoznaje sie go juz u malych dzieci. Znalazlam w sobie wypelnienie, w swojej pasji i Naturze. Bylam bardzo duchowa. Po emigracji zaczelam uczyc sie polaczenia. A raczej nie uczyc sie, tylko pobudzac to co w sobie mialam najwyrazniej. A to tylko dlatego, ze tu Pani zagadala w sklepie, tu sie usmiechnela, tu bez proszenia sami ludzie chcieli cos z siebie dac. Ludzie chcieli sie dzielic swoimi opowiesciami i dziwnie czuli ze moga mi powiedziec wszystko. Czasami ciezkie rzeczy....  Okazalo sie, ze nie jestem az tak zamknieta, uwielbiam sluchac i sie wglebiac a takze dawac od siebie, ale nie szukam ludzi na sile, potrzeba wychodzi od nich a ja daje co mam. Mnie samej emocjonalnie ma£o dano, przewaznie bol i brak zrozumienia, a ja mam w sobie tyle checi zrozumienia i motywacji by dac innym, by nie musieli przezywac tego co ja. Dziwne nie? Jednak nigdy nie nauczylam sie ludzi potrzebowac jako takich, widziec ich codzien, codzien siedziec na telefonie tekstowac czy rozmawiac, non stop siedziec na spotkaniach czy imprezach. Choc nigdy do konca nie wiadomo jakbym sie czula zamykajac sie na bezludnej wyspie.....Bo moze tu chodzi tylko o adaptacje?

(Slyszeliscie o tym filmie? Czesto marze o wlasnie takim zyciu....ale jednak z internetem hahah by choc pisaniem dac cos od siebie)


"Galumphing" - documentary TRAILER from Kamila Jozefowicz on Vimeo.


Terapeutka:

Uzylas swojego cierpienia jako sile. Wielu ludzi unika, wycofuje sie, mozg stosuje wiele mechanizmow aby sobie jakos pomoc, ktore niestety pozniej staja sie bronia obusieczna. A Ty widze, ze zaczelas wykorzystywac swoje cierpienie jako sile w zyciu i zrodlo zrozumienia.


Ja: 

Czy to nie dziwne...? Ja sie ciagle dziwie.... Przeciez jako dziecko nie dokonuje sie wyboru pt. O to jest madre, a to nie. To zadziala a tamto nie. Po prostu dziecko reaguje jak natura je stworzyla. Pozniej, kiedy zdobywamy swiadomosc niektorzy podejmuja zmudna droge do rozplatania swoich emocji, przyzwyczajen i przekonan. Chwala im za to. A moja droga jest odwrotna jakas. Jako dziecko reagowalam buntowniczo, dziwilam sie ludziom, nieracjonalnym zachowaniom, zasadom zycia spolecznego bez logiki, ktore nie mialy nic wspolnego z tym co tak dumnie glosili: jestem czlowiekiem, kocham, jestem dobry. Mialam w sobie inne zrozumienie tego wszystkiego a przeciez nikt mnie tego nie uczyl. Stworzylam swoje interpretacje, ktore nie spotkaly sie ze zrozumieniem otoczenia. Bylo ciezko ciagle walczyc o stanie prosto. A potem juz jako dorosla jedna ksiazka.... druga ksiazka.... trzecia ksiazka.... i nie moglam sie nadziwic, ze wiekszosc co obserwowalam znalazlam w ksiazkach psychologicznych i ze w ogole sa na to nazwy!....a wszystko co czulam jak byc powinno, ten glos we mnie by bylo glebiej i prawdziwie czlowieczo - w ksiazkach duchowych....Plakalam nie przez doswiadczenie olsnienia, ale przez poczucie, ze wrocilam do domu. I mnie tam rozumieja.



Terapeutka:

Wiec kiedy na przyklad Twoja matka kazala Ci klamac swiatu o sytuacji w domu co robilas?

Ja:

Nie klamalam. Jeszcze palcem potrafilam pokazac na mojego lezacego pijanego ojca, ze; O to jest moj ojciec. Zauwazylam w sobie prawidlowosc. Jest taki cytat: Kiedy pokonasz strach, pokonasz caly swiat. Kiedy czuje strach i widze, ze cos musi byc zrobione bo jest prawdziwe, madre jednak istnieje widmo bolu, moze i nie tylko mojego, widmo wielkiego wysilku emocjonalnego - odczuwam strach, czuje jak tkanki mi sie trzesa, ale i tak ide i to robie wiedzac, ze rezultat pozniej bedzie tylko dobry. Zawsze ide po mimo strachu wierzac w glos we mnie ale takze w analize mojego mozgu, ktory bierze duzo danych pod uwage i pracuje nad prawdopodobienstwem. Zawsze gleboko mysle, zanim cos zrobie. Dlatego nie porobilam bledow, wszystko bylo moim wyborem i zawsze biore konsekwencje na swoje barki. Jednak jak bylam dzieckiem dzialo sie to wszystko poza moja swiadomoscia, a jak teraz na to patrze z perspektywy doroslego to jakby wiedzialam co robic... Ostatnio rozmawiamy duzo w szkole na temat Natura czy Kultura. Z mojego przykladu Natura odgrywa silna role. Co spoleczenstwo chcialo we mnie wtloczyc, co rodzice, nauczyciele... jezeli nie pasowalo do mojego pojmowania madrosci i racjonalnosci bylo odrzucane. I to czesto w sposob bardzo ostry (smiech).

Terapeutka:

Czy zalujesz czegos?

Ja:

Nie zaluje. Ale ciagle sie dziwie....swiatu i sobie samej....

 

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oj tak. I nawet tu nie chodzi o wady, bo dla mnie cos bedzie wada, a dla kogos absolutnie nie. Powiedzmy, ze wiem co potrzebuje aby sie emocjonalnie polaczyc. Na pewno pierwsza rzecz to fakt ekstrawertyzmu. Odkad odkrylam w sobie typ introwertycznej energii wiem, ze meczylby mnie partner, ktory ciagle potrzebuje ludzi do wypelnienia w sobie potrzeb i nadania sensu swojego zycia. Ciagal by mnie na zewnatrz; po imprezach, czy spotkaniach z jego przyjaciolmi. Jezeli bym odmowila wowczas on sam by sie ciagal podazajac za swoja potrzeba wypelnienia siebie innymi ludzmi, a ja juz wypelniona sama soba i swoja pasja czulabym sie tak jakbym z nikim nie dzielila zycia. Wiec po co mi partner wtedy? Potrzebuje obecnosci, wspolnego przebywania gdzie nie jest celem ciagle robienie czegos ekscytujacego. Lezenie na £ace i czytanie razem juz daje mi wypelnienie. Moje najlepsze wspomnienia to takie, ktore nie obejmuja typowe rzeczy przynoszace zabawe tj. kocham Cie, bo sie przy Tobie nie nudze, czyli czytaj: zabierasz mnie tam i owdzie, zjechalam z Toba pol Irlandii, masz takie swietne pomysly. Moje wspomnienia to wtedy kiedy nikogo nie bylo, wtedy kiedy wsluchiwalam sie gleboko w czyjes mysli, wtedy kiedy caly dzien mielismy powolny czas, obejrzelismy film, goraco dyskutowalismy co widzielimy, ugotowalismy cos razem. I tego potrzebuje najbardziej.
Druga rzecz bez ktorej sie nie polacze to fakt zaimponowania mi jako czlowieka. Opowiedzialnosc, glebokie myslenie, odwaga w wyznawanych wartosciach i madrosc w ich rozpoznawaniu."

To niesamowite, naprawdę,już to pisałam, zawsze gdy coś się dzieje w moim życiu,podejmuję decyzje,Ty zawsze umieszczasz post właśnie na ten temat,gdy to przeczytałam,po prostu tak mi ulżyło,że nawet nie wiesz. Większość uważa,że ja wydziwiam,demonizuję, przesadzam,czepiam się itd.

Co do kłamania,to ja nigdy nie udawałam,ze wszystko jest ok, mówiłam ,ze ojciec chla i też go wskazywałam palcem, mówiono: o ! to ta co jej tata leżał pijany,ja na to, a co ja mam z tym wspólnego? czy to zależy ode mnie? inna kwestia ,ze po jego śmierci dotarło do mnie,że w sumie nie wiem kto był "gorszy" ojciec czy matka.Inna kwestia,że powinni się rozwieść ale debilne przekonanie,ze dla dobra dziecka i co ludzie powiedzą, powinno się kłamać jest wszechogarniające. Wkurzają mnie tacy bezmyślni i tchórzliwi ludzie.

Dzięki za ten post :) pozdrawiam.Agnieszka

Izabell pisze...

Hej Aga, taaaa, ja spotykam sie przewaznie z tekstem "nikt nie jest doskonaly". Tak jakbym szukala kogos kto przyslowiowo zakreca tubke od pasty do zebow i opuszcza deske klozetowa. Tu nie chodzi o bzdury tylko powazne rzeczy. Jak np. mozna myslec o przyszlosci z kims kto jest imprezowy non stop. Naiwne byloby sadzic ze sie np. zmieni po urodzeniu dziecka. Trzeba patrzec glebiej w czlowieka i podejmowac racjonalne decyzje nawet jak emocje mowia nam cos innego, i to nie tylko dla siebie ale dla przyszlej rodziny jezeli chce sie nia stworzyc lub ktora juz jest. To jest odpowiedzialnosc. Gloryfikacja emocji jest powszechna i to tez jest jak dla mnie bledem. Ciagle te romantyczne myslenie...

ta, moja matka tez sie nie rozwiodla i ma tysiac wymowek dlaczego. Dopiero jak juz doroslismy i zaczelam ja podjudzac wyszla z tego i jest teraz szczesliwa jak i my wszyscy. szkoda, ze wczesniej nie zrobila tego dla nas. Bala sie, ok, ale sa rzeczy, ktore sa tak powazne ze odzialowuja pozniej cale zycie na to dziecko...

Milego tygodnia! Buzka!


Sandra Budek pisze...

Masz niesamowity charakter - i tak trzymaj. W życiu trzeba walczyć. Inaczej to ono Cię zwalczy. Dzięki za ten post. Daje do myślenia.

Izabell pisze...

Dzięki bardzo!Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

dokładnie,jak wiesz sama dawałam pierwszeństwo emocjom,ale również dzięki Tobie zastopowałam.tak..gadka że "takie jest życie","nikt nie mówił,ze będzie łatwo",nikt nie jest doskonały " ,to usprawiedliwienie lenistwa i naiwności..A.

Izabell pisze...

Dzis czytalam fajny artykul na temat wlasnie emocji i myslenia racjonalnego, jak mnie natchnie to opisze;)

Anonimowy pisze...

napisz ,napisz,czekam :)A.