"Kiedy ulepszysz teraźniejszość,

wszystko co po niej nastąpi

również stanie się lepsze. "


Paulo Coelho



niedziela, 25 listopada 2012

To zawsze jest nasz wybor....


13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

To ja tutaj odpowiem na tamte posty:) I ja cieszę się ,ze jesteś,co do rozumu i emocji...chodziło mi ,ze jako ludzie mamy do dyspozycji rozum i emocje,tyle,ze potem w życiu,każdemu z nas szala przerzuca sie w którąś stronę i determinuje nasze działania.Tak jak mówisz,środek jest najwżniejszy,trzeba go odnaleźć.
Co do mnie: moim problebem jest to,że "nigdy nie wychodzę przed końcem seansu w kinie",zawsze mam nadzieję,że końcówka filmu będzie inna niż początek,który jednak wiele mówi o końcu. W tej chwili,w tej sekundzie właśnie,mam ponowną szansę na skorzystanie z rozumu a nie emocjii i zamierzam wykorzystać te szansę,wiem,że jesli poddam się natarczywemu głosowi małej dziewczynki,polegnę,i nigdy nie dorosnę i nie zamknę przeszłości,trzymaj więc za mnie proszę kciuki,abym wygrała tę bitwę.A.

Clara Fabio pisze...

Izabell, wiem, że głównie ode mnie powinno zależeć, którą drogą, podążę w życiu - mam wybór! Tyle tylko, że po latach dowiadujemy się, czy nasz wybór był słuszny! Nawet obranie tej złej drogi, też jest wyborem!

Anonimowy pisze...

Bardzo mi się podoba ta myśl.

Izabell pisze...

Aga - trzymam kciuki! Fajna metafora z koncowka w kinie - fakt, jezeli wszystko po drodze sie chrzani, sa znaki ze bedzie akurat tak a nie inaczej, oczekiwanie ze nagle zdarzy sie cud...lubie bajki Disneya, ale bez przesady :)
Milego weekendu!

Izabell pisze...

Hej Clara;) To prawda, ze obranie zlej drogi to wybor. Brak wyboru to tez wybor. Jednak uwazam, ze mozna wykonac niezla prace w celu poznania natury morza, fal, gdzie groza wieksza katastrofa (jak sa skaly obok, myslenie, ze nam sie uda jest nieracjonalne). Nie jest tak do konca ze musze czekac latami aby sie dowiedziec. Tu i teraz jest takze duzo mozliwosci abysmy nie zalowali pozniej wyboru fal.

Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Jak ja nienawidzę Świąt i Sylwestra,nienawidzę to mało powiedziane...Poza tym jakoś daje radę,choć ja i "rozsądne" zachowanie to oksymoron...ale daje radę.pozdrawiam.A.

Izabell pisze...

Tell me about it.... mnie tez zaczynaja juz ciarki po plecach chodzic. Lece do Polski na swieta i juz mam czarne przewidzenia, ze znowu cos sie wydarzy, Brat strzeli focha, Matka bedzie go lagodzic itd. Najbardziej z tego nie lubie Sylwestra chyba... Wiele byl dala aby lezec teraz gdzies na plazy i nie slyszec o tych swietach...
:*

Anonimowy pisze...

Wiesz, ja jak zwykle relacje z facetami.... chodzi o to,że tym razem wyznaczam granice i reguły,mówię czego chcę,co mogę zrobić, a z czego nigdy nie zrezygnuję.Tym razem "trafił mi się" totalny egoista manipulator,uważający się za zasrany pępek świata,serio..uważa,że moje zmuszanie go do myślenia i rozważenia swojego zachowania,jako atak i zamykanie go w klatce (!),uważa,że może robic co chce,nie bierze odpowiedzialności za swoje słowa i tylko jego wizja świata jest słuszna i dobra,a jeśli mi to nie odpowiada,to on znajdzie drogę ucieczki,więc ja na to ,ze nie musi,bo tym razem to ja się ewakuuję...nie mam zamiaru tłumaczyć nikomu elementarnych zachowań,starałam się, bo wiesz,każdy jest inaczej wychowany itd. i chciałam odnaleźć punkt wspólny naszych światów ale jeśli ktoś jest aż tak skupiony na sobie i niechętny aby poznać inny punkt widzenia,to ja to chrzanię,bo jesli widzę, że ktoś się nawet nie stara ,bo jest leniwy emocjonalnie i intelektualnie ,to taka mnie cholera bierze,że odpadam. I tu nastąpiła zmiana,bo kiedyś za wszelką cenę chciałabym się "dostosować" zapominając o własnych wartościach. Chciałabym,żeby był już 3 stycznia,bo pozabijam wszystkich:)A.

Izabell pisze...

Nie ma co wychowywac facetow - na to byl czas dawno temu - w zwiazku powinny dwie strony sie rozwijac i dazyc do wspolnoty. Ale niestety latwo nie jest, szczegolnie gdy spotyka sie osoba, ktora sie w zycie wglebia a druga po prosu reaguje bez wglebiania...
nie ma latwo...

Ja chce juz lato ;)

Anonimowy pisze...

Udało mi się wyjść z szamba,trochę się ubrudziłam ale , ważne, ze wyszłam.Przysięgam,ze od dziś słucham swojej intuicji i rozsądku ,a z sercem to ja sobie "pogadam" później,na osobnosci :) pozdrawiam. A.

Izabell pisze...

I tego Ci zycze Aga! i samej sobie! :) Niech serce i rozum madrze znaja swoj czas i miejsce. Trudne - ale warto sie rozwijac:)

ja jeszcze tydzien i do Polski - nie moge sie doczekac. Planuje zmiescic duzo pierogow:)
:*

Anonimowy pisze...

Zatem życzę Ci spokojnych Świąt,bez niczyich fochów i kłótni:) i smacznego :)A.

Izabell pisze...

Wesolych!